Tracheostomia i włączenie chorego do leczenia domowym respiratorem może przebiegać według dwóch scenariuszy.  Albo ma charakter planowy, wynika z progresji choroby i jest uzgodnione z chorym, albo dzieje się w sposób nieplanowany. Która z tych dróg jest lepsza z perspektywy chorego, opowiada dr Zbigniew Szkulmowski z Ośrodka Wentylacji Domowej w Bydgoszczy.

Dr Zbigniew Szkulmowski , bydgoski anestezjolog, nie ma wątpliwości.

– Należy unikać podejmowania niezaplanowanej intubacji i wentylacji inwazyjnej – zaznacza dr Zbigniew Szkulmowski, kierownik Ośrodka Wentylacji Domowej w Bydgoszczy. Podkreśla przy tym, że przy schorzeniach postępujących, o których wiadomo, że niosą ze sobą ryzyko narastania niewydolności oddechowej, z chorym o możliwości zastosowania wentylacji przez rurkę tracheostomijną powinno się rozmawiać zanim ta konieczność nadejdzie.

Tymczasem praktyka pokazuje, że zdarza się, że wdrożenie pacjenta do leczenia respiratorem przez rurkę tracheostomijną nie ma charakteru planowanego:

  • jest doraźną reakcją na pogorszenie stanu zdrowia pacjenta
  • wynika z niemożności odzwyczajenia od respiratora, do którego chorego podłączono po operacji lub urazie
  • jest wynikiem nieświadomości opcji terapeutycznych u chorego (opiekunów), jakie mogą zostać mu zaproponowane.

Ta trzecia grupa pacjentów według mnie wynika z błędu organizacyjnego służby zdrowia. Zaliczają się do niej chorzy, z którymi wcześniej się nie rozmawia o tym, jak będzie wyglądał przebieg ich choroby. Nie mają więc świadomości jej naturalnego postępu. A co za tym idzie, nie mają możliwości podjęcia świadomej decyzji o tym, czy chcą mieć wykonaną tracheostomię, czy nie – tłumaczył dr Zbigniew Szkulmowski podczas swojego niedawnego wykładu poświęconego wentylacji inwazyjnej.

– Włączenie do wentylacji inwazyjnej powinno być zawsze decyzją pacjenta, który może zdecydować, że nie chce być włączony do terapii – dodał dr Szkulmowski.

Co istotne, rozmowy z chorym i rodziną powinno się prowadzić wówczas, gdy jego stan jest stabilny.

Ocena wskazań do tracheostomii i wdrożenia wentylacji inwazyjnej w trybie planowym – etapy:

1. Ocena kliniczna.

Lekarze ustalają:

  • skuteczność wymiany gazowej
  • dobowy czas wentylacji nieinwazyjnej
  • skuteczność odruchu kaszlowego
  • komfort i jakość życia chorego.

W postępujących chorobach nerwowo-mięśniowych dąży się przede wszystkim do podniesienia komfortu życia pacjenta. Możemy wykorzystać badania pomagające w ocenie stanu chorego takie jak:

  • somnografia
  • poligrafia
  • spirometria w pozycji siedzącej i leżącej
  • saturacja
  • przezskórne monitorowanie dwutlenku węgla.

– Te wszystkie badania stosujemy w fazie kwalifikacji, ale również fazie monitorowania pacjenta – tłumaczy dr Szkulmowski.

Praktyka bydgoskiego Ośrodka Wentylacji Domowej pokazuje, że chorzy nerwowo-mięśniowi powinni być badani w warunkach domowych. Wszystko dlatego, że ich mobilność podlega dużym ograniczeniom, a przeprowadzanie badań w warunkach szpitalnych może powodować dodatkowe niebezpieczeństwo złapania infekcji. Co w konsekwencji może owocować pogorszeniem stanu ich zdrowia.

Z oddychania przez maskę na oddychanie przez rurkę tracheostomijną.

Zmianę sposobu wspomagania oddechu chorego przeprowadza się zawsze według pewnego schematu. Przede wszystkim procedurę przeprowadza się w warunkach oddziału intensywnej terapii. Zawsze przeprowadza się ją z wyprzedzeniem, nie czekając na pogorszenie stanu zdrowia.

W czasie gdy chory przebywa na szpitalnym oddziale lekarz przeprowadza zabieg tracheostomii, który w razie potrzeby można połączyć z wykonaniem PEG-a, umożliwiającego terapię żywieniową.

Przyzwyczajanie się do nowego typu wentylacji

Potem przychodzi czas adaptowania się pacjenta do nowego trybu wentylacji.  Dzieje się to pod czujnym okiem lekarzy. To też czas zdobywania wiedzy przez rodzinę pacjenta, pod której opieką pacjent będzie przebywał w domu. W razie konieczności przeprowadzane są dodatkowe badania. Poza tym musi dojść do wymiany rurki tracheostomijnej.

– Staramy się, żeby którąś kolejną wymianę przeprowadziła rodzina. Wszystko po to, by potrafiła w razie potrzeby zareagować w sytuacji kryzysowej.

Następnie – jeśli nie ma przeciwwskazań medycznych , socjalnych itp. – pacjent trafia pod opiekę rodziny.

– U pacjenta, którego przekazujemy do domu nie może być powikłań, które mogłyby być leczone w warunkach szpitalnych. Głównie chodzi o brak czynnej infekcji lub innych stanów, które mogą stanowić zagrożenie nie do opanowania w warunkach domowych – tłumaczy dr Szkulmowski.

Ponadto, duże znaczenie odgrywają kryteria socjalne, takie jak:

  • zgoda pacjenta/opiekunów
  • wskazanie minimum dwóch opiekunów
  • przeszkolenie ich
  • odpowiednie warunki domowe.

– To bardzo ważne, by wszyscy opiekunowie, którzy są przy chorym byli przeszkoleni. Jeśli główny wyjdzie z domu, pomocniczy musi wiedzieć, jak zareagować w chwili kryzysowej – tłumaczy dr Zbigniew Szkulmowski.

Kolejnym krokiem jest przyjęcie pacjenta do leczenia przez ośrodek wentylacji domowej, który:

  • uzupełnia procedurę kwalifikacyjną
  • dostarcza sprzęt
  • przygotowuje zespół medyczny
  • uzyskuje finansowanie
  • nawiązuje kontakt z POZ w miejscu zamieszkania chorego
  • odwiedza chorego w miejscu zamieszkania.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Cię zainteresował, to bądź na bieżąco i dołącz do grona obserwujących nasze profile społecznościowe. Obserwuj Facebook, Obserwuj Instagram.