Zmiana sposobu prowadzenia wentylacji domowej dla chorego zawsze wiąże się z koniecznością hospitalizacji. Bez względu na to, czy chodzi o wykonanie tracheostomii czy usunięcie rurki z ciała pacjenta i rozpoczęcie wentylowania go za pośrednictwem maski.

Czasami stan zdrowia chorego korzystającego z domowego respiratora wymusza konieczność zmiany sposobu prowadzenia leczenia. Bywa tak na przykład wówczas, gdy choroba się rozwija i wspomaganie oddechu respiratorem za pośrednictwem maski przestaje zaspokajać potrzeby chorego. Przechodzi on wtedy zabieg tracheostomii i zostaje podłączony do respiratora na stałe. Bywa i tak – choć zdecydowanie rzadziej – że pacjent wentylowany za pośrednictwem rurki tracheostomijnej zyskuje z czasem coraz większą samodzielność oddechową i w końcu przychodzi moment, gdy wystarczą mu sesje respiratorem wyposażonym w maskę lub przestaje potrzebować wspomagania oddechowego w ogóle.

Tracheostomia

Zabieg wprowadzania rurki tracheostomijnej do ciała pacjenta przeprowadza się w warunkach szpitalnych. Wykonuje się go chorym, których wydolność oddechowa z czasem się pogarsza. Przejście na wentylację za pośrednictwem rurki tracheostomijnej rozpatrywane jest zawsze, kiedy niemożliwe jest dalsze skuteczne prowadzenie wentylacji przez maskę ze względu na ostre zaburzenia wymiany gazowej, ciężką infekcję, zaburzenia świadomości u chorego. Argumentem za rozważeniem tracheostomii jest również konieczność prowadzenia wentylacji z użyciem maski powyżej 16 godzin na dobę. Na decyzję ma wpływ również istotne zwiększenie się ryzyka zachłyśnięcia chorego i brak możliwości eliminacji wydzieliny z dróg oddechowych.

Dekaniulacja

Zabieg usunięcia rurki tracheostomijnej z ciała chorego trwa kilka minut. Również przeprowadza się go w warunkach szpitalnych. Przejście z wentylacji za pośrednictwem rurki tracheostomijnej ma maskę można rozpatrywać, gdy konieczność wspomagania oddechu to maksimum 8 godzin na dobę. Warunkiem jest również, by chory mógł sam skutecznie i samodzielnie eliminować wydzielinę z dróg oddechowych.

Rodziny nalegają czasami, by dekaniulację przeprowadzać w warunkach domowych.

Usunięcie rurki tracheotomijnej i oddychanie drogą naturalną powoduje, że część wdychanego przez chorego powietrza nie dociera do pęcherzyków płucnych. W tych warunkach trudniejsze jest utrzymanie prawidłowej ilości dwutlenku węgla we krwi. Wiąże się to dla chorego z koniecznością zwiększenia ilości powietrza pobieranego i oddawanego. Może to z kolei spowodować pogorszenie skuteczności kaszlu i eliminacji wydzieliny. A zalegająca w drogach oddechowych wydzielina zmniejsza podatność płuc (po usunięciu rurki tracheostomijnej nie można jej już odsysać). W efekcie, chory zwiększa ilość oddechów, co może doprowadzić do zmęczenia mięśni oddechowych i dekompensacji oddechowej. Nie dzieje się to jednak od razu.

Dlaczego dekaniulacja w domu chorego byłaby niebezpieczna?

Dekompensacja może nastąpić po kilku, kilkunastu czy kilkudziesięciu godzinach. Gdy lekarz wykonujący dekaniulację dawno opuścił dom pacjenta – tłumaczy konieczność przeprowadzania zabiegu w warunkach szpitalnych doktor Zbigniew Szkulmowski. Powikłania łatwe do opanowania w warunkach szpitalnych, w domu pacjenta mogą mieć dramatyczny przebieg. Dlatego właśnie w początkowej fazie po dekaniulacji konieczne jest monitorowanie szpitalne chorego oraz medyczne doświadczenie, którego opiekunowie nie mają.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Cię zainteresował, to bądź na bieżąco i dołącz do grona obserwujących nasze profile społecznościowe. Obserwuj Facebook, Obserwuj Instagram.