Dorota Bucław jest wielokrotną mistrzynią Polski w tenisie stołowym. Dorota w zawodach startuje jako tetraplegik, czyli osoba, która została dotknięta paraliżem kończyn dolnych. Po wypadku komunikacyjnym wózek stał się dla niej jedynym sposobem poruszania się. 

Ten jeden mecz…

Jak to wszystko się zaczęło? Miłość do sportu zaszczepił w niej tata. Już od piątego roku życia Dorota Bucław wraz z ojcem chodziła na mecze koszykówki. To własnie ze sportem wiązała swoją przyszłość. Były wielkie plany – po skończeniu liceum zamierzała studiować na AWF-ie. Sama wspomina jeden z meczów koszykówki, który okazał się kluczowy w jej życiu.

W 1994 roku, gdy miałam 17-lat, podczas meczu kolega wpadł na mnie tak nieszczęśliwie, że przycisnął ciałem moją rękę do ściany. A ja zamiast wyszarpnąć rękę, pociągnęłam szyją i zerwałam połączenia nerwowe. Prawa ręka była bezwładna – wspomina w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego.

W szpitalu poznała swoją przyjaciółkę Dorotę Kubicką, która wówczas pracowała jako rehabilitantka. Dłoń oraz nadgarstek nadal nie funkcjonowały tak, jak powinny. Całkowity powrót do zdrowia okazał się niemożliwy.

Odnaleźć siebie

Dorota nie zamierzała się poddawać. Wróciła do sportu za namową wujka – Ryszarda Marczaka, który pokazał jej, że nie musi rezygnować z uprawiania sportu. Dzięki niemu, Dorota uwierzyła, że to jeszcze nie koniec.

Kazał mi wziąć się w garść i wysłał do Astorii Bydgoszcz, gdzie utworzono sekcje dla niepełnosprawnych – opowiada Dorota w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego. Postanowiła spróbować swoich sił w lekkoatletyce, stawiając na krótkie dystanse. Możliwe, że ta dyscyplina nie była dla niej stworzona. Nie osiągała sukcesów, o jakich marzyła. Wkrótce pojawiła się myśl o zmianie dyscypliny na tenis stołowy i to okazało się być strzałem w dziesiątkę.

Wielki powrót

Dla Doroty był to powrót w wielkim stylu. Musiała “przestawić się” na leworęczność, co wcale nie było takie proste. Sama opowiada, że uczyła się pisać od nowa, przepisując całe książki. W końcu niedługo miała pisać maturę, zatem nie było innej możliwości. Do wszystkiego doszła sama. Rodzice w niczym jej nie wyręczali, przez co szybciej nauczyła się posługiwać lewą ręką.

Gdy opanowała sztukę gry lewą ręką, jej kariera w tenisie stołowym rozwinęła się. Żyła bardzo aktywnie. Rozpoczęła naukę w Studium Hotelarstwa i Obsługi Ruchu Turystycznego. Dzięki znajomości trzech języków: angielskiego, niemieckiego i francuskiego ukończyła kurs pilota wycieczek zagranicznych. Świat stał dla niej otworem. Zamierzała nawet studiować turystykę w Gdańsku. Już w 1997 roku, mając zaledwie 20 lat, dostała się do reprezentacji Polski. Następnie dwa lata później otrzymała powołanie na igrzyska w Sydney. Miała startować w nich razem z 11-letnią Natalią Partyką. Los jednak i tym razem chciał inaczej…

Jak dalej potoczyła się historia Doroty Bucław?