Trenują różne dyscypliny sportowe, realizują się zawodowo, artystycznie, motywują innych. Dają przykład, że bariery bardzo często znajdują się w naszych głowach. Przedstawiamy Państwu przykłady wspaniałych ludzi, którzy żyją pełnią życia i zarażają tym innych.

W społeczeństwie prawdziwie przyjaznym każdemu niezwykle ważne są integracja, solidarność, szeroko rozumiana dostępność. Często nie mamy wpływu na stan zdrowia i sprawność – mamy jednak wpływ na to, jak nasza rzeczywistość i przestrzeń publiczna jest dostosowana do potrzeb wszystkich, niezależnie od wieku czy stopnia sprawności.

Bardzo ważną kwestię jest przełamywanie barier – zarówno tych fizycznych, np. architektonicznych, jak i mentalnych. Bo niepełnosprawność nie musi ograniczać aktywności sportowej, artystycznej, zawodowej.

Przestawiamy Państwu przykłady wspaniałych ludzi, którzy żyją pełnią życia i realizują się w wielu obszarach mimo towarzyszących im niepełnosprawności. Co chcą przekazać innym? Sprawdźmy to!

Kinga Dróżdż: Jako sportowiec niepełnosprawny nie mam żadnych barier

Kinga Dróżdż urodziła się bez lewej dłoni. Pomimo swojej niepełnosprawności trenuje szermierkę na wózku w klubie IKS AWF Warszawa, jeździ na rowerze, prowadzi samochód.

– Nauczyłam się z tym żyć i odkąd zaczęłam pracę, żaden z moich pracodawców nie traktował mnie specjalnie, nie traktował mnie jako osobę niepełnosprawną. Jako sportowiec niepełnosprawny nie mam żadnych barier. Myślę, że jedyne bariery, jakie mogą się pojawić, to te w głowie – mówi Kinga Dróżdż.

I dodaje: – Mimo swoich niepełnosprawności jest się w stanie osiągnąć bardzo dużo i pokazać światu, na co nas stać.

Niepełnosprawność rodzi pewne wyzwania, ale warto je pokonać

Krzysztof Kurowski ma 37 lat, jest osobą z mózgowym porażeniem dziecięcym. To jednak nie przeszkodziło mu w zostaniu prawnikiem.

– Studiowałem dość długo, bo dwa kierunki – studia magisterskie i studia doktoranckie, więc w sumie 10 lat byłem w trybie akademickim. Na pewno niepełnosprawność stawia dodatkowe wyzwania w życiu zawodowym, ale myślę, że spokojnie mogę je realizować i je realizuję – podkreśla Krzysztof Kurowski.

Jego zdaniem życie osoby z niepełnosprawnością może być jak najbardziej szczęśliwe, można się realizować zarówno osobiście, jak i zawodowo. Jak mówi, pewne wyzwania są większe niż u osób bez niepełnosprawności, ale warto je pokonać.

“Najważniejszą sprawą to jest mieć marzenia i je realizować”

Adrian Castro jest kontrolerem w firmie reklamowej, porusza się na wózku, jest szablistą, trenuje w integracyjnym klubie sportowym.

Z tą dyscypliną sportu spotkał się na obozie aktywnej rehabilitacji. Jak tłumaczy, są to obozy organizowane dla osób świeżo po wypadkach.

– Przyjechałem na pierwszy trening, a chwilę później już się przeprowadziłem do Warszawy i zacząłem trenować systematycznie. Na początku to w zasadzie do mnie nie docierało, że mogę być niepełnosprawny. Postawiłem na szermierkę i to trochę zmieniło losy mojego życia – przyznaje Adrian Castro.

Szablista nie ma wątpliwości, że sport daje dużą motywację. – Dla mnie najważniejszą sprawą to jest mieć marzenia i je realizować – mówi.

„Z żoną bardzo się wspieramy, jesteśmy aktywną rodziną”

Robert Jagodziński jest wiceprezesem zarządu Fundacji Aktywnej Rehabilitacji. 21 lat temu uległ wypadkowi motocyklowemu, na skutek którego doznał złamania kręgosłupa z urazem rdzenia kręgowego. Porusza się na wózku.

– Z żoną się bardzo wspieramy, jesteśmy szczęśliwą, bardzo aktywną rodziną. Lubimy podróże, bardzo dużo wyjeżdżamy. W każdym wolnym czasie staramy się jakiś skrawek Polski odwiedzić – wskazuje.

Dla Roberta Jagodzińskiego ważne jest, by wspierać i motywować innych.

– Swoim przykładem uczę innych, że warto wierzyć w siebie i że jakikolwiek wypadek, jakakolwiek niepełnosprawność to nie jest żaden wyrok. Życie wygląda trochę inaczej, ale te szczęścia i troski są dokładnie takie same jak w przypadku każdej innej osoby – podkreśla.

Niewidomy, który kocha morze

Roman Roczeń na co dzień pracuje w fundacji Instytut Rozwoju Regionalnego, a w wolnym czasie śpiewa, gra, bawi się z ludźmi. Jest osobą niewidomą. Jak zaznacza, nie zajmuje się rozpatrywaniem „a co by było, gdyby”, albo jak by to można było zmienić. Realizuje się za to artystycznie.

– Scena szantowa mnie przytuliła, głównie chyba dlatego, że zaciekawiło mnie morze w ogóle. Brak wzroku czy inne ograniczenia tego nie zmieniają. Śpiewam rzeczy, które lubię, które rozumiem, którymi chciałbym się z ludźmi dzielić – mówi. – Warto ze sobą gadać i tłumaczyć sobie, że zwycięstwo to oklepana i okrzyczana rzecz, ale nagroda za zwycięstwo w całości, kiedy zwyciężę, trafia do mnie – kwituje Roman Roczeń.

Źródła:
  1. https://www.gov.pl/web/rodzina/szermierka-na-wozku-niewidomy-muzyk-aktywni-mimo-niepelnosprawnosci

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Cię zainteresował, to bądź na bieżąco i dołącz do grona obserwujących nasze profile społecznościowe. Obserwuj Facebook, Obserwuj Instagram.l