To od nas zależy, jak wykorzystamy czas dany nam na pożegnanie z naszymi umierającymi bliskimi. Podstawowym elementem zaistnienia okazji do pożegnania jest akceptacja odchodzenia bliskiej osoby. Zazwyczaj czas ten trwoniony jest na walkę, pretensje, żale, wypowiadanie niepotrzebnych słów i wiele innych zachowań. Mogą one później wpłynąć na przebieg procesu żałoby i uczucie osierocenia. Okazje, by podjąć dialog na temat kresu życia są bardzo potrzebne. Mimo to w kulturze gloryfikującej życie, młodość i witalność, jest ich zbyt mało.

Kiedy przychodzi nieuchronne

Wielu z nas zna uczucie towarzyszące oczekiwaniu, które wydaje się nie do zniesienia. Oczekiwaniu na wynik badania, diagnozę i odpowiedzi na pytanie: co dalej? Pojawia się tak wiele pytań, które zdają się nie mieć odpowiedzi. Zaczynają wtedy działać różne mechanizmy, które albo nas mobilizują do działania, albo sprawiają, że wszystko traci sens. Dlatego niektórzy podejmują się często wyczerpującej walki, by przedłużyć życie bliskiej osoby chorej. Inni natomiast próbują wykorzystać dany czas na dopełnienie spraw, na które wcześniej nie było czasu. Są to np. powiedzenie niewypowiedzianych nigdy słów czy gesty, na które wcześniej nie było gotowości. Kiedy przychodzi nam stanąć naprzeciw wiadomości, iż medycyna jest „bezradna” i nic nie można już zrobić, przychodzi czas na przygotowanie się do pożegnania.

Strata odczuwana jest wcześniej

Często nie mamy świadomości, że naszym bliskim, którzy pod koniec życia zmagają się z chorobą, moment ostatecznej diagnozy łączy się z poczuciem straty i początkiem procesu, zwanego antycypowaną żałobą. Ten czas charakteryzuje uświadomienie sobie strat, jakie wiążą się z obecną i przyszłą sytuacją. Niejednokrotnie z ust naszych bliskich padają wtedy słowa: „A kiedyś to ja miałam…”, „Kiedyś robiłem…” Pojawia się żal związany z niewykorzystywanymi możliwościami, wspominanie planów, jakie miały być zrealizowane w bliższej lub dalszej przyszłości.

Paleta różnych emocji

Po minięciu szoku związanego z diagnozą, wysyceniu się złości (niejednokrotnie na wszystko i na wszystkich), ucichnięciu żalu po uświadomionych stratach, przychodzi czas pytań. Pytania te mogą być przejawem lęku przed niewiadomym, który przeżywa nasz bliski. Nie wolno ich lekceważyć, chociaż mogą być one dla nas bardzo niewygodne, gdyż nie znamy na nie odpowiedzi. Wśród wielu najczęściej pojawią się: dlaczego ja? jak będę umierać? co będzie ze mną po śmierci? Nikt z nas nie zna odpowiedzi na pytanie, dlaczego dzieje się tak, że jedni dożywają starości, mając spokojną śmierć, a innym nie jest to dane. W tym przypadku zgodną z prawdą jest odpowiedź: nie wiem.

Możemy zapytać naszego bliskiego, jak tłumaczy sobie to, co się z nim dzieje i jaki ma pomysł na to, że tak wygląda jego los. Należy pamiętać, że i tutaj nie ma jednoznacznego, „dobrego” wyjaśnienia, ale tak postawione pytanie jest sposobnością do spojrzenia oczyma odchodzącej osoby.

Pytania o umieranie

Zainteresowanie kwestią samego momentu śmierci może być wyrazem lęku przed bólem fizycznym. Dlatego ważne jest, by chory mógł porozmawiać z kimś, kto może udzielić mu fachowych informacji. Jeśli mamy taką możliwość, warto zgłosić się z taką prośbą do lekarza, który mógłby wyjaśnić wątpliwości. Również rozmowa z psychologiem może pomóc złagodzić lęk i wyciszyć emocje, które towarzyszą osobie chorej. Takie spotkanie stwarza okazję, by bliscy, sprawujący opiekę, mogli poznać możliwy przebieg ostatnich chwil. Pomoże to w przygotowaniu się do nich jak najlepiej przygotować. Pamiętajmy, że owa rozmowa może okazać się bardzo trudna dla każdego z nas i warto się do niej przygotować, np. spisując wcześniej wątpliwości na kartce. W przypływie emocji wiele kwestii po prostu umyka nam z pamięci, nawet tych, które wydają nam się oczywiste.

I co będzie dalej?

Rozważania o tym, co będzie się działo po śmierci, staje się okazją do poznania wyobrażenia związanego z momentem przekroczenia granicy życia. Jeśli nasz bliski nie wyznaje konkretnych przekonań religijnych, możemy zapytać, jak sobie wyobraża, co się z nim stanie. Może ma on jakiś obraz, kiedy o tym rozmyśla i chce się tym podzielić. Warto po prostu posłuchać. Nie nakłaniajmy go do naszego przekonania, gdyż dajemy tym do zrozumienia, że jego wizja jest niezgodna z naszą. Przez takie działanie nie będzie między nami porozumienia. A kiedy czas biegnie nieubłaganie, nie warto tworzyć sytuacji mogącej przeobrazić się w konflikt.

To, co jest bardzo ważne i jednocześnie szczególnie trudne dla towarzyszących odchodzącym bliskim, to plany po śmierci. Chodzi tu nie tylko o kwestie formalne, którymi należy się zająć, ale o szeroko rozumiane życie rodziny po odejściu jej członka. Najczęstszą reakcją jest zaprzeczanie, że to niepotrzebne zawracanie sobie głowy i to nie czas ani miejsce na takie rozmowy. A przecież w ten sposób zostajemy zaproszeni do dialogu, który jest świadectwem dojrzałości i akceptacji swojego stanu przez chorego. Nasz bliski może o to zapytać, by mieć pewność, że sobie poradzimy, że mamy jakąś wizję przyszłości, bez jego fizycznej obecności wśród nas.

Karolina Szatkowska

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Cię zainteresował, to bądź na bieżąco i dołącz do grona obserwujących nasze profile społecznościowe. Obserwuj Facebook, Obserwuj Instagram.