W ubiegłym tygodniu naszych niestrudzonych rowerzystów z ekipy Big Heart Bike zostawiliśmy w uzbekistańskiej Chiwie, przed wielkim wyzwaniem – pokonaniem 300-kilometrowego odcinka przez pustynię Kuzył Kum. Jak im poszło?

Po pierwsze: skwar

Temperatury na pustyni przekraczały 50 st. C/ fot. Big Heart Bike

– Zanim docieramy do czerwonego piachu (dosłowne tłumaczenie Kuzył Kum) jedziemy wśród zielonych terenów i pól uprawnych. I tutaj spotykamy podobnie szalonego człowieka, jak my sami. 60-letni pan Władimir z Kijowa podróżuje od ponad dwóch miesięcy na rowerze z przyczepką – relacjonują. Potem z każdym kilometrem było już nieco trudniej. Odczuwalna temperatura gwałtownie rosła, a porównanie do nagrzanego piekarnika przestaje nosić znamiona metafory.

– Na szczęście co ok. 50 km jest czajchana. Zatrzymujemy się w jednej z nich, żeby przeczekać największy upał, czyli robimy 8-godzinną przerwę. Postanawiamy jednak zostać tu na noc – mówią Monika i Łukasz.

Po drugie: kradzież

W końcu jednak trafiają kilkanaście kilometrów dalej, gdzie wskutek splotu okoliczności nocują u właściciela stacji benzynowej.

I tu, już w nocy, następuje nieoczekiwany zwrot akcji – łupem złodziei pada jeden z rowerów. W tym momencie Łukasz został z następującym dobytkiem: paszport, telefon, dokumenty, poduszka i… majtki, które miał na sobie.

Na szczęście porzucony rower szybko udało się odnaleźć i skończyło się na niewielkich stratach. Z bagażu Łukasza niknęły dwie pary spodenek i bezrękawnik. Złodziej uszkodził haki z sakw, wyrywając je z roweru i obecnie Łukasz jeździ na prowizorycznej konstrukcji z zippów (trytytek) autorstwa Moniki.

Po tej przygodzie, dalsza podróż upłynęła już bez większych niespodzianek.  Big Heart Bike – Monika Spisak i Łukasz Krusz – wyruszyli wczesnym rankiem. Temperatura rosła nieubłaganie. Od około 10:00 skwar nie pozwala już dalej jechać. Podczas jazdy przez Kuzył Kum Monika i Łukasz chronią się więc przed gorącem w czajchanach, które – oprócz miejsca wytchnienia – bywają także przestrzenią do niezwykłych spotkań.

Po trzecie: świadek historii z odmienną od rodzimej perspektywą

W jednym z nich spotykają człowieka, który na terenie NRD służył w sowieckim wojsku. Na własnej skórze przekonują się, jak różnie można interpretować te same wydarzenia. – “Witamy serdecznie! Siadajcie, rozgośćcie się, odpocznijcie. Zaraz przyniosę zielony czaj. Polyaki? Poznałem wielu. W ’81 w Gdańsku jakieś ch*** terroristy zrobiły rozróbę. Musieliśmy okrążyć miasto, żeby zapanować nad sytuacją” – mówi z beztroską i pewnym rozbawieniem o dawnych czasach. Chyba miał na myśli ludzi, których my w Polsce czcimy jako największych patriotów – relacjonują spotkanie Big Heart Bike.

Bachara!

fot. Big Heart Bike

Kolejnego, 15. dnia wyprawy docierają do Buchary. Ale zanim przed ich oczyma staje jakakolwiek cywilizacja, słupek rtęci na termometrze mija 50 st. Celsjusza.

Buchara, czyli kolejne miasto na Jedwabnym Szlaku staje się domem Moniki i Łukasza na kolejne dwa dni. Zwiedzają, spacerują, odpoczywają. Z Bachary przejechali do Samarkandy, skąd coraz bliżej do Tadżykistanu. A tym samym drugiej części wyprawy (Pamir Highway). Coraz bliżej też do spotkania z Sonią Krystoń i Łukaszem Proksą – drugą parą rowerzystów z Big Heart Bike.

Patron medialny Big Heart Bike:

Po co ten trud?

– Pedałujemy, codziennie walczymy z wiatrem, żeby zbierać pieniądze na wyprawę osób niepełnosprawnych ruchowo do Indii w 2020 roku – przypomina Łukasz Krusz.

Zachęcamy do śledzenia tej niezwykłej podróży wraz z portalem medycznym leczeniewdomu.pl i wspólne trzymanie kciuków za jej uczestników. Przypominamy, że jej cel jest niezwykły. Wyprawa Pamir 2019 służy promocji i zbieraniu środków na zorganizowanie w przyszłym roku pionierskiej wyprawy dla osób z niepełnosprawnościami – Bollywheels.

Kto pojedzie? Zacna ekipa fighterów – osoby z niepełnosprawnościami. Ludzie, którzy codziennie podejmują wyzwania i nie boją się niewygód. Podróż do Indii to nie lada przedsięwzięcie – organizacyjnie przede wszystkim, dlatego jeśli chcielibyście nam pomóc zrealizować ten szalony pomysł, to prosimy Was o wrzucenie paru złotych tutaj:

Nr konta: 92 1140 2004 0000 3602 7867 2526

Nr konta IBAN (dla przelewów zza granicy): PL92 1140 2004 0000 3602 7867 2526