Pacjent używający domowego respiratora, szczególnie w przypadku konieczności wielogodzinnego wspomagania oddechu lub zupełnego jego zastępowania, wymaga ciągłego nadzoru. Czy jeden, choćby najlepiej wyszkolony i doświadczony opiekun wystarczy, żeby temu wyzwaniu podołać?

Chęci zderzają się z możliwościami

Kluczem do sukcesu leczenia respiratorem w domu jest prawidłowe zorganizowanie opieki nad chorym. Podejmując decyzję o tej formie terapii, należy trzeźwo i odpowiedzialnie ocenić swoje możliwości. Wiedza zdobyta podczas szkolenia wstępnego jest nieoceniona. Istotne jest również sprawne, prawidłowe rozplanowanie związanych z opieką nad chorym obowiązków, a także współpraca z jednostkami służby zdrowia, wspierającymi chorego i opiekunów w domowym leczeniu.

Połączenie tych czynników pozwoli na odpowiednio szybką reakcję w przypadku na przykład pogorszenia stanu zdrowia chorego czy konieczności interwencji w sytuacji kryzysowej. Jednak, by było to możliwe, system opieki nad chorym w domu musi być wydolny. W uproszczeniu oznacza to, że jedna para rąk może okazać się niewystarczająca. 

Pacjent oddychający przez rurkę tracheostomijną powinien mieć co najmniej dwóch opiekunów

 

W przypadku chorych wentylowanych przez rurkę tracheostomijną lub przez maskę, lecz z małą samodzielnością oddechową, opiekunów powinno być przynajmniej dwóch. Opieka nad chorym z małymi rezerwami wentylacyjnymi wymaga stałej obecności opiekuna. Po to, aby można było zadziałać w sytuacji awaryjnej – wyjaśnia anestezjolog, doktor Zbigniew Szkulmowski.

Argumentów przemawiających za podzieleniem obowiązków związanych z opieką i pielęgnacją chorego na większą ilość osób jest jednak więcej. Przede wszystkim, jeden opiekun z powodów organizacyjnych nie będzie w stanie podołać jednocześnie doglądaniu chorego i obowiązkom związanym z prowadzeniem domu. W sytuacji, gdyby pacjentem zajmowała się jedna osoba z rodziny, trudności nastręczałyby prozaiczne czynności dnia codziennego. Zakupy, płacenie rachunków, odprowadzanie dzieci do szkoły itp. urosłyby do rangi logistycznego wyzwania. A chorego z istotną niewydolnością oddechową pod żadnym pozorem nie można zostawić na czas nieobecności opiekuna samego, bez dozoru osoby, która potrafi zareagować w sytuacji kryzysowej. Również każda niedyspozycja jedynego opiekuna byłaby w tym wypadku zagrożeniem dla pacjenta.

Dlatego właśnie podzielenie ciężaru opieki nad wentylowanym chorym na co najmniej dwie osoby jest konieczne.

By uniknąć wypalenia

Nie bez znaczenia jest też psychiczna presja, którą odczuwają bliscy w związku z ciężarem odpowiedzialności, jaki niesie ze sobą opieka. Mimo najlepszych chęci, zupełnie naturalne jest, że odczuwają oni napięcie i stres. Trud opieki i konieczność stałej obecności w domu, może w konsekwencji spowodować u opiekuna zespół wypalenia. – Obecność drugiego opiekuna, na stałe lub przynajmniej codziennie na parę godzin, pozwala na uniknięcie takiego powikłania – przekonuje doktor Zbigniew Szkulmowski. 

Niektórym chorym wystarczy jeden opiekun

Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku chorych wentylowanych za pośrednictwem maski, którzy mają dużą samodzielność oddechową i nie dotyka ich poważna niepełnosprawność. W sytuacji, gdy bez problemu radzą sobie z zakładaniem i zdejmowaniem maski – dopuścić można obecność jednego opiekuna.