Trwają badania nad nowymi lekami w terapii SM, które nie tylko hamują, ale działają naprawczo na ośrodkowy układ nerwowy. Wydaje się, że jesteśmy coraz bliżej chwili, gdy będzie można powiedzieć, że w SM uda się zahamować aktywność choroby u prawie wszystkich pacjentów.

  • O SM mówi się, że to choroba młodych dorosłych
  • Stwardnienie rozsiane – dostęp do leczenia dla polskich pacjentów
  • Przy Szpitalu Klinicznym nr 1 w Zabrzu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego powstaje pierwszy w Polsce ośrodek leczenia i kompleksowej diagnostyki SM

Na SM najczęściej chorują osoby między 20 a 40 rokiem życia

Stwardnienie rozsiane to jedna z najczęściej występujących chorób ośrodkowego układu nerwowego.

  • Jak wynika z ostatniego raportu NFZ, w 2016 r. na stwardnienie rozsiane zachorowało w Polsce 2,4 tys. pacjentów, co przekłada się na wskaźnik 6,3 pacjentów na 100 tys. ludności.
  • Chorobowość rejestrowana w 2016 roku wynosiła 42,4 tys. pacjentów.
  • Tym samym liczba pacjentów na 100 tysięcy ludności wynosiła 110.
  • Natomiast w 2019 roku, według danych tego samego raportu,  “łączna liczba pacjentów wynosiła 44,42 tys., z czego blisko 70 proc. stanowiły kobiety, zaś najwięcej świadczeń z rozpoznaniem stwardnienia rozsianego udzielono pacjentom w grupie 56-65 lat”. To stanowi1 0,86 tys. osób.

Kilkanaście wysokoefektywnych leków na SM

– Obecnie mamy do czynienia z erą skutecznego leczenia stwardnienia rozsianego. Na przestrzeni ostatnich lat znacznie zwiększyła się świadomość jeśli chodzi o zakres wiedzy na temat stwardnienia rozsianego oraz jeśli chodzi o stosowanie nowych terapii. Jest to swego rodzaju rewolucja w terapii stwardnienia rozsianego – ocenia prof. dr hab. n. med. Monika Adamczyk-Sowa, Kierownik Katedry i Kliniki Neurologii w Zabrzu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach oraz Prezes Elekt Sekcji Stwardnienia Rozsianego i Neuroimmunologii Polskiego Towarzystwa Neurologicznego

Jak wyjaśnia prof. Adamczyk-Sowa lekarze mogą obecnie stosować w terapii SM kilkanaście nowych wysokoefektywnych preparatów, które dołączyły do portfolio leków immunomodulujących w stwardnieniu rozsianym.

Kilka lat temu mieliśmy możliwość leczenia jedynie zgodnie z modelem eskalacyjnym, który opierał się na zastosowaniu u pacjenta umiarkowanego, jeśli chodzi o skuteczność, preparatu. Dopiero wtedy, gdy ten nie przynosił dobrych rezultatów terapeutycznych, była możliwość sięgnięcia po leki wysokoefektywne. Dziś możemy zastosować preparaty, które od samego początku silnie hamują aktywność choroby w pewnej grupie pacjentów z wysoką dynamiką choroby, którzy tego wymagają. Doszło też do przełomu jeśli chodzi o sposób ich podawania. Jeszcze do niedawna były to wyłącznie preparaty w formie iniekcji. Natomiast od kilku lat mamy możliwości stosowania terapii doustnych. I są one zdecydowanie bardziej preferowane przez pacjentów. Stosowane są również preparaty podawane w infuzjach. Np. raz na pół roku a nawet i raz do roku. Czyli przez klika dni w ciągu roku pacjenci stosują lek, a potem czeka ich roczna przerwa i mogą zapomnieć o chorobie – dodaje prof. Adamczyk-Sowa.

SM – choroba młodych ludzi

Jak podkreśla ekspertka SM jest chorobą młodych ludzi, bo najczęściej dotyka osób w tzw. wieku produkcyjnym, między 20 a 40 rokiem życia. Postęp w leczeniu choroby ma też podłoże społeczno – ekonomiczne. Szukano coraz skuteczniejszych leków, by SM nie skazywało osób w sile wieku na wózek inwalidzki, ograniczało zawodowo, wykluczało ze społeczeństwa…

– Pojawiło się wiele szeroko zakrojonych badań w poszukiwaniu najlepszego i najskuteczniejszego leku na stwardnienie rozsiane. Wskutek tego przyspieszenia mamy obecnie leki, które silnie hamują aktywność choroby, ale przed nami również takie, którym być może przypisze się również potencjał remielinizujący, czyli naprawczy. Jeśli wyniki badań się potwierdzą myślę, że czeka nas kolejny przełom w leczeniu SM– wyjaśnia prof. Adamczyk-Sowa.

Postęp dotyczy terapii wszystkich postaci choroby

Jeszcze niedawno byliśmy w stanie leczyć jedynie postać rzutowo-remisyjną SM. Natomiast od trzech lat możliwe jest leczenie postaci pierwotnie postępującej. A od roku również leczenie pierwszym skutecznym lekiem także postaci wtórnie postępującej. Mamy zatem broń na wszystkie postaci stwardnienia rozsianego. Nawet te, które w ogóle nie mogły być poddawane terapii – podkreśla prof. Adamczyk- Sowa.

Postać rzutowo-remisyjna charakteryzuje się tzw. rzutami, czyli występowaniem pewnych objawów neurologicznych oraz remisją, czyli ich ustąpieniem. Genezą tej choroby jest proces zapalny. Natomiast podłożem postaci postępujących jest neurodegeneracja, czyli uszkodzenie neuronów. Doprowadza to, do stopniowego zanikania tkanki nerwowej, która nie potrafi się już odradzać.

Tych postaci nie potrafiliśmy jeszcze do niedawna skutecznie leczyć. A obecnie jest już taka możliwość – stwierdza prof. Adamczyk-Sowa.

SM jest chorobą o podłożu autoimmunologicznym u osób podatnych genetycznie. Dużą rolę przypisuje się też czynnikom środowiskowym m.in. otyłości w młodym wieku. Co ciekawe, im bliżej równika, im więcej światła słonecznego oraz witaminy D, tym zachorowań jest mniej.

Przy Szpitalu Klinicznym nr 1 w Zabrzu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego powstaje pierwszy w Polsce ośrodek leczenia i kompleksowej diagnostyki SM. Jest bardzo oczekiwany przez polskich pacjentów.

– W tej chwili międzynarodowe rekomendacje zalecają organizację, w wielu dziedzinach medycyny, systemu opieki zdrowotnej opartej na sprawnie działającej sieci ośrodków z istnieniem centralnych wysokospecjalistycznych centrów. Mowa o tzw. centrach doskonałości jako osi systemu. Takie ośrodki kompleksowej diagnostyki i leczenia są rekomendowane nie tylko w Europie, ale i na świecie – wyjaśnia prof. Adamczyk-Sowa.Są one doskonałym przykładem najlepszej efektywności w sytuacji kosztowej wysokobudżetowych terapii. Jednocześnie zapewniają optymalizację opieki nad pacjentem w zakresie specjalistycznej diagnostyki i najnowszego leczenia. Ponadto, umożliwiają równy dostęp dla wszystkich pacjentów do najnowszych standardów diagnostyki i leczenia, niezależnie od miejsca zamieszkania pacjenta.

SM: dostęp do leczenia dla polskich pacjentów

Dostęp polskich pacjentów do najnowszych terapii w SM, znacznie w ostatnich latach się poprawił. Z cytowanego wcześniej raportu NFZ wynika, że liczba leczonych pacjentów z SM w ramach programów lekowych wzrosła ponad dwukrotnie w latach 2013-2019. Od 6,8 tys. chorych w 2013 r. do 15,6 tys. chorych w 2019 r.

Niestety, nadal czas od pojawienia się objawów SM do diagnozy wciąż jest zbyt długi .

Działania naszego środowiska specjalistów dążą do tego, aby czas diagnostyki był maksymalnie skrócony. Chcemy, by wynosił on od 3 do 6-8 tygodni. A nie był liczony w miesiącach czy nawet latach – podsumowuje prof. Adamczyk-Sowa.

Czytaj także: WIDEO: Diagnoza SM. Kiedy zacząć rehabilitację?

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Cię zainteresował, to bądź na bieżąco i dołącz do grona obserwujących nasze profile społecznościowe. Obserwuj Facebook, Obserwuj Instagram.