– Ratownik powinien być stanowczy podczas rozmowy z rodziną pacjenta z udarem. Dzięki temu komunikacja przebiegnie szybko i efektywnie – powiedział Medexpressowi ratownik medyczny Adam Piechnik.

Udar to trzecia przyczyna śmierci i druga przyczyna niepełnosprawności u dorosłych osób. Gdy dochodzi do udaru – krwotocznego lub niedokrwiennego – kluczowa jest szybka reakcja. Im szybciej pacjent trafi pod profesjonalną medyczną opiekę, tym lepsze są rokowania. Przy udarze liczy się więc każda minuta. Jak sprawnie porozumiewać się na linii pacjent – ratownik medyczny, rodzina pacjenta – ratownik medyczny czy wreszcie ratownik medyczny – dyspozytor pogotowia, opowiedział w wywiadzie dla Medexpressu Adam Piechnik, ratownik medyczny z kilkunastoletnim doświadczeniem.

Afazja – przeszkoda w sprawnej komunikacji z pacjentem

– Udar jest tak częstą przyczyną utraty zdrowia, że nawet laik spotkał się z sytuacją, że ktoś już go miał. Domyśla się, że to może być to, o czym czytał, oglądał program i wie jakie konsekwencje udar może ze sobą nieść. Wiadomo, że pacjenta może czekać długa rekonwalescencja, że grozi mu zgon. To powoduje lęk. Trzeba go zapewnić, że jest we właściwych rękach, a te ręce chcą mu pomóc. A także, że będziemy razem wspólnie działać i jeśli pomoże komunikując się, to będzie najefektywniejsze – tłumaczy Adam Piechnik.

Przy udarze mózgu często występuje afazja – pacjent nie może wówczas opowiedzieć ratownikowi o objawych, poinformować go o tym kiedy wystąpiły, itp. Ratownik musi więc mieć w zanadrzu prosty sposób na efektywną alternatywną komunikację. Wiele zależy tu od doświadczenia ratownika medycznego, który trafia do pacjenta jako pierwszy.

– W moim procesie edukacji był nacisk na to, że musimy dostosować komunikację do zdolności pacjenta, jako takich szkoleń w tym zakresie nie było (…) Trudno mi powiedzieć, czy poza zdroworozsądkowym, wynikającym też z zawodowej erudycji podejściem, czy jest jakiś szczególny sposób, jak tego uczyć – dodaje rozmówca Medexpressu.

Czytaj także: Afazja: Gdy pacjent przestaje mówić i rozumieć język

Jak więc wydobyć konieczne informacje od pacjenta dotkniętego afazją po udarze mózgu? – Dla udaru charakterystyczne jest to, że pacjent ma całkowitą lub częściową utratę zdolności porozumiewania się. Wówczas próbujemy się dowiedzieć od pacjenta koniecznych informacji – najpierw ustalając to, jak się będzie komunikował. Na przykład prosimy, żeby mrugał oczyma lub kiwał głową twierdząco. A potem tak formułujemy pytania, żeby wystarczyło potwierdzenie lub zaprzeczenie. Pamiętamy, że pacjent nie jest w stanie wchodzić w zawiłe opisy. Jeśli pacjent ma świadomość – to udaje się, ale w dużym stopniu komunikujemy się także z rodziną. To właśnie od niej staramy się uzyskać jak najwięcej informacji – tłumaczy Adam Piechnik, doświadczony ratownik medyczny.

Rodzina: spokój i zapanowanie nad emocjami

Osoby zgłaszające udar u bliskiej osoby często bywają spanikowane i nieracjonalne. Trudno z nich wydobyć potrzebne medykom informacje. Dyspozytorzy potrafią poprowadzić rozmowę w taki sposób, żeby wstępne, konieczne do wysłania do pacjenta zespołu ratownictwa medycznego informacje uzyskać sprawnie. Na miejscu kolejne dane o pacjencie zbierają ratownicy medyczni.  Jak przekonać spanikowaną osobę do udzielenia informacji?

– Czasami chodzi o to , że po prostu trzeba być stanowczym. Powiedzieć rodzinie, że pytania, które zadajemy, nie opóźniają udzielenia pomocy, tylko mają swój cel. Generalnie tę umiejętność albo się ma, albo nie. Ja przekonuję bliskich pacjenta, że to co robimy zmierza do tego, żeby pacjentowi pomocy udzielić. Przekonuję, że to co robię ma za zadanie jak najlepsze udzielenie pomocy. Liczę że usłyszy, zrozumie, opanuje emocje – tłumaczy Adam Piechnik. Ratownik przyznaje jednak, że u niektórych osób stres spowodowany udarem u bliskich może spowodować swego rodzaju zacięcie się. Komunikacja staje się wówczas trudniejsza.

Ratownik – pierwsze źródło informacji o pacjencie w szpitalu

Po przejęciu pacjenta zespół ratownictwa medycznego komunikuje się z dyspozytorem. Wówczas zapadają decyzje, dokąd przekazać pacjenta w konkretnym stanie z konkretnymi objawami.

– My, zespół ratownictwa medycznego komunikujemy się z dyspozytorem. Informujemy o stanie pacjenta. I pojawia się kolejne pytanie: czy ten system tak naprawdę obejmuje to, żeby priorytetem było profilowanie miejsca, do którego trafi pacjent? Żeby to nie była tylko neurologia, ale żeby w tym miejscu byli neurolodzy naczyniowcy, co zawsze jest optimum dla pacjenta. (…) A system ciągle zachęca, żebyśmy wybierali ośrodek referencyjny. Ja mogę dzwonić i prosić, żeby neurolog był dostępny. Wiele rozwiązań systemowych wymaga dociągnięcia, poprawy,. Tak, żeby ratownik mógł się skomunikować i ktoś bardziej kompetentny mógł zdecydować, dokąd trafi pacjent. Czyli na przykład tam, gdzie jest neurochirurgia, gdzie są naczyniowcy, jeśli miałaby to być różnica kilku minut – wyjaśnia.

Samo dowiezienie pacjenta na oddział wiąże się z także z udzieleniem informacji pracującemu w nim personelowi o stanie pacjenta. Kluczowe w przypadku udaru są: czas wystąpienia objawów albo to, kiedy dana osoba była widziana sprawna, leki jakie przyjmuje, choroby współistniejące, glikemia, itp.

Rola ratownika medycznego kończy się na przekazaniu pacjenta i informacji o nim na oddziale.

– To tak naprawdę wszystko co mogę przekazać, a to co neurolog, oddział, szpital mają za możliwości jest poza mną. Nie wiem jakie sa perspektywy, możliwości. Neurolog zaczyna od tomografii.(…) W tomografii będzie widać wszystko to, co będzie determinowało przebieg leczenia. Do niedawna nie miałem problemu, teraz słyszą, od neurologów, że są dostawki na korytarzach – podsumowuje rozmówca Medexpressu.

Czytaj także: Michał Figurski o udarze i walce o sprawność

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Cię zainteresował, to bądź na bieżąco i dołącz do grona obserwujących nasze profile społecznościowe. Obserwuj Facebook, Obserwuj Instagram.e