Maska do wentylacji jest jak buty albo oprawki okularów – jeśli jest dobrana prawidłowo, chory praktycznie jej nie czuje. Jeśli jest dobrana źle – ciśnie, uwiera, powoduje dyskomfort a nawet odleżyny.

Pacjenci korzystający z leczenia respiratorem i oddychający za pomocą różnego typu masek do wentylacji wiedzą doskonale, jak istotne dla komfortu terapii jest prawidłowe jej dobranie. Typ i rozmiar maski do wentylacji dobiera lekarz.

Mimo najlepszego instruktażu jak jej używać, personel medyczny nie ma jednak wpływu na to, w jaki sposób pacjent nosi (a także zakłada i zdejmuje) maskę. A to wcale nie jest takie oczywiste, jak mogłoby się wydawać.

Źle dobrana lub źle noszona maska do wentylacji powoduje dyskomfort

Trzeba pamiętać o jednym. Pacjent oddychający przez maskę nosi ją minimum kilka godzin dziennie. W przypadku cięższej niewydolności oddechowej, sesje wentylacji respiratorem trwają nawet kilkanaście godzin na dobę.

Oznacza to, że przez cały ten czas pacjent nosi na twarzy maskę. Jeśli jest źle dobrana, po pewnym czasie może uciskać, obcierać, powodować dyskomfort, niewygodę, ból.

Tymczasem powikłań związanych z używaniem maski – dzięki dobrej komunikacji z personelem medycznym i przestrzeganiu zasad użytkowania określonych przez producenta – można uniknąć.

Ważne jest właściwe napięcie uprzęży maski do wentylacji

Maska wydaje się prostym urządzeniem. Ale nie do końca. Ważne, by pacjent i opiekunowie wiedzieli w jaki sposób prawidłowo z niej korzystać. Zdarza się, że pacjenci czy opiekunowie nie zapoznają się z dołączoną do sprzętu instrukcją obsługi. Ma to swoje negatywne konsekwencje – tłumaczy Janusz Kiełb, ekspert z Ośrodka Wentylacji Domowej w Bydgoszczy. Jako największy grzech wymienia niewłaściwe napięcie uprzęży maski. Zbyt mocno naciągnięta po wielu godzinach użytkowania może spowodować nawet groźne dla chorego i bolesne odleżyny.

– To tak jak ze źle zawiązanymi butami. Jeśli ktoś założy je tak, że będą ciasno opinały stopę to na pewno po jakimś czasie zacznie się borykać z jakąś dolegliwością na tej stopie. Noga będzie cierpła, zmieni się ukrwienie itp. – tłumaczy Janusz Kiełb.

W trakcie leczenia fizjonomia pacjenta może się zmienić

Równie istotna jak przestrzeganie zaleceń producentów masek i rad personelu medycznego jest właściwa komunikacja, obserwowanie pacjenta przez najbliższych i informowanie o istotnych zmianach personelu medycznego. Może się bowiem zdarzyć, że na etapie doboru optymalnej dla chorego maski – jej typu i rozmiaru – spełnia oczekiwania. A potem w krótkim czasie pacjent podupada na zdrowiu. Na przykład chudnie lub zmienia się fizjonomia jego twarzy. I zaproponowana przez lekarza maska przestaje spełniać swoją funkcję.

Jeśli tak się dzieje, pod żadnym pozorem nie powinno się powstającego w ten sposób przecieku niwelować mocniejszym naciągnięciem pasków (uprzęży) maski.

– Bliscy czasami nie zgłaszają tego personelowi medycznemu. A uzyskanie szczelności przez napinanie pasków to prosta droga do deformacji twarzy lub powstania odleżyn. Napięte paski powodują ucisk, zaczyna się niedokrwienia, a potem powstaje odleżyna – tłumaczy Janusz Kiełb.

Na co zwracać uwagę?

Należy obserwować, czy po zdjęciu maski na twarzy pacjenta widoczne są czerwone odgniecione ślady.

– Jeśli są to znaczy, że jest ucisk. A jeśli występuje ucisk to oznacza że po tygodniu, dwóch zaczną się problemy związane z dyskomfortem dla osoby, która się wentyluje, a także może się pojawić problem odleżyn, pękniętego naskórka itp. – przestrzega Janusz Kiełb.

Należy przy tym pamiętać, że część chorych będzie w stanie powiedzieć o tym, że maska jest dla nich niewygodna. Część jednak – z uwagi na swój stan zdrowia – może nie być w stanie tego skutecznie zakomunikować.

Podsumowując, by komfort wentylacji nieinwazyjnej był dla chorego naj największy o wszelkich niewygodach, przeciekach, niedopasowaniu maski należy informować personel medyczny, który odwiedza wentylującego się pacjenta. Pozwoli to uniknąć wielu przykrych powikłań.