Deficyty, niepełnosprawność, doświadczanie ograniczeń – jak w tej niełatwej sytuacji zaakceptować nowego siebie? Jak dostrzec zasoby, którymi dysponujemy, zamiast skupiać uwagę wyłącznie na deficytach?

W psychologii często mówi się o tym, że kluczem do szczęścia jest samoakceptacja. To prawda, jednak łatwiej powiedzieć niż zrobić. Dążenie do zaakceptowania samego siebie nie jest łatwym procesem. Na ogół wymaga pewnej pracy. Samoakceptacja jest tym trudniejsza, im większe oczekiwania wobec siebie mamy i im większe są nasze ograniczenia i deficyty. Choćby te będące wynikiem choroby czy niepełnosprawności. Jak w tych okolicznościach skupić się na tym, co nas buduje?

Samoakceptacja: zaufanie i szacunek do siebie samego

Gdy na naszej drodze spotykamy drugiego człowieka, zazwyczaj zaobserwowanie jego mocnych i słabych stron, a także ocena zasobów i deficytów którymi dysponuje, przychodzi nam bez większego trudu. Dzięki temu ufamy napotkanym ludziom i szanujemy i rozumiemy ich wybory i postawy.

Idąc tym tropem, najprostszą definicją samoakceptacji jest postawa oznaczająca skierowanie zaufania, wiary i szacunku nie na zewnątrz, ale wobec samego siebie. Dlaczego samoakceptacja jest tak ważna? Bez niej nie jest możliwe wypracowanie poczucia własnej wartości.

Wydawać by się mogło, że ufać sobie i być dla siebie dobrym jest łatwo. Nic bardziej mylnego. Zdarza się, że postawa akceptacji, którą ofiarowujemy drugiemu człowiekowi, wobec nas samych nie przychodzi łatwo.

Samoakceptacja wymaga dystansu

Dlaczego czasami trudno nam zaobserwować, jakie są realnie nasze mocne strony, które są słabsze, ale można nad nimi pracować, a z którymi cechami musimy się pogodzić, bo niewiele da się z nimi zrobić? Ponieważ na samego siebie trudniej spojrzeć z dystansem i realnie ocenić zasoby, możliwości i deficyty.

Niektórzy potrafią to zrobić bez oglądania się w cudzych oczach, inni potrzebują pomocy w znalezieniu odpowiedzi na pytania: jakie są moje mocne strony? czego w sobie nie zmienię? co chciałabym i co mogę zmienić?

Gdy już te odpowiedzi poznamy, warto sobie je zapisać i od czasu do czasu weryfikować.

Samoakceptacja: nie ma ludzi idealnych

W drodze do samoakceptacji kamieniem milowym jest zrozumienie i oswojenie się z faktem, że nie ma ludzi idealnych. Takich, którzy mają do dyspozycji wszystkie zasoby, a deficyty ich ominęły.

Jednak to, że niektórych swoich cech nie zmienimy, nie oznacza, że jesteśmy nie do zaakceptowania przez innych. Dotyczy to cech fizycznych, cech charakteru, ale także cech nabytych w związku z urazem, chorobą, narastającą niepełnosprawnością. One nie wezmą góry nad tym, jak sami siebie postrzegamy, jeśli na to nie pozwolimy, dostrzegając inne swoje cechy i wartości. Jak to zrobić? Gdy dostatecznie pieczołowicie przeanalizujesz kim jesteś, dostrzeżesz, że nie definiuje cię tylko choroba lub niepełnosprawność, ale masz bogatą, wielowymiarową osobowość, która pozwala ci być.: empatyczną przyjaciółką, utalentowanym wokalistką, wielbicielką literatury, skarbnicą wiedzy o filmie, świetną mamą, oddanym mężem i ojcem, itp. W tym kontekście niepełnosprawność staje się tylko jednym z aspektów tego, kim jesteś. Wcale nie tym najważniejszym. I nie tym, z którego musisz czynić swoją wizytówkę.

Innymi słowy: samoakceptacji sprzyja skupienie się na zasobach, nie na deficytach.

Nie oznacza to oczywiście, aby wypierać, ignorować słabe strony, np. zaniechać leczenia, porywać się na rzeczy które są poza  zasięgiem, itp. Chodzi raczej o to, aby nie demonizować tej trudnej rzeczywistości,  nie popadać w totalne przygnębienie. Podejmować działania na bazie filaru zbudowanego z tego, co jest w nas sprawne, wartościowe. Jeśli mamy trudności motoryczne i wycieczka w wysokie góry leży poza naszym zasięgiem, poszukajmy alternatywy – miejsca do którego dotrzemy albo środka który nam w tym pomoże, ale nie zostawajmy w czterech ścianach domu z powodu niesprawności.

Jeśli mamy dar pisania, ale ograniczenia manualne – skupmy się na rozwijaniu tego pierwszego.

Siła trudnych doświadczeń

Choć to brzmi dość brutalnie, zdarza się, że ludzie dostrzegają swoje możliwości dopiero wówczas, gdy zaczynają one szwankować. Siłę wyzwalają w człowieku trudne doświadczenia: choroby, niesprawność. Pchają one pacjenta do zweryfikowania dotychczasowych założeń towarzyszących mu w życiu.

– Okazuje się że nie zawsze zauważamy zasoby. Osoba, która złamie rękę chwali Boga za to, że została jej druga sprawna ręka. Gdy miała obie sprawne, do głowy jej nie przyszło, aby chwalić za to Boga. Więc to jest ciekawe, że nieraz dopiero deficyt budzi w nas potrzebę wdzięczności. A wdzięczność jest najpiękniejszym rysem dojrzałości osobowej. Ludzie którzy pielęgnują w sobie wdzięczność, potrafią przyjmować trudne doświadczenia, bo i one czegoś uczą – podsumował ks. prof. UKSW dr hab. Romuald Jaworski w wywiadzie udzielonym SM – Walcz o siebie.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Cię zainteresował, to bądź na bieżąco i dołącz do grona obserwujących nasze profile społecznościowe. Obserwuj Facebook, Obserwuj Instagram.