1 995 dolarów – tyle w przeliczeniu na głowę Polaka przeznaczono na służbę zdrowia w 2017 roku według wyliczeń Najwyższej Izby Kontroli. Odpowiedź na pytanie czy to dużo i jak rodzima służba zdrowia plasuje się na tle innych europejskich krajów, niestety nie zaskakuje.

Dane zebrał i podsumował profesor Radosław Kaźmierski z Kliniki Neurologii i Chorób Naczyniowych Układu Nerwowego Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Przedstawił je podczas debaty poświęconej leczeniu SM w woj. wielkopolskim.

Wyniki jego analiz nie są zbyt optymistyczne.

Wydatki bieżące ogółem na ochronę zdrowia w Polsce w 2017 r. stanowiły 6,7% PKB, z tego bieżące wydatki publiczne (w tym wydatki NFZ) 4,6% PKB, znacznie mniej niż w innych krajach Europy. W przeliczeniu na złotówki w 2017 roku system opieki zdrowotnej w Polsce kosztował 76,4 mld zł. Choć rokrocznie wydatki na opiekę zdrowotną rosną, wciąż pozostajemy w tyle za innymi krajami Europy.

Obnaża to struktura wydatków w przeliczeniu na jednego obywatela (w 2017 r. – 1 955 dolarów). Dla porównania, w Niemczech to 5 729 USD, w Wielkiej Brytanii – 4 264 USD, w Holandii – 5 386 USD, w Szwecji – 5 510 USD. Mniej niż w Polsce na opiekę zdrowotną przeznaczyła w 2017 roku tylko Łotwa – 1 772 USD.

Tak niskie nakłady publiczne na zdrowie w Polsce skutkują wysokim udziałem wydatków ponoszonych bezpośrednio przez pacjentów czyli wydatków, które osoba ubezpieczona musi ponieść bezpośrednio u świadczeniodawcy.

Polska jest na szarym końcu nakładów na służbę zdrowia na głowę mieszkańca.To już w pewien sposób ustawia, na co możemy liczyć i jak wygląda nasza sytuacja. Lokujemy się między Litwą Chorwacją, Łotwą, Bułgarią. Nakłady na służbę zdrowia są znacznie niższe niż w innych krajach UE. To cud, że to wszystko działa – uważa prof. Kaźmierski. – Nakłady na służbę zdrowia rosną, ale moim zdaniem te wzrosty są niedostateczne – dodał.

Jaka jest struktura wydatków na służbę zdrowia w Polsce?

35% – opieka szpitalna;

30% – opieka ambulatoryjna;

23% – leki;

6% – opieka długoterminowa.

W Holandii opieka długoterminowa pochlania 26% środków. W Polsce wciąż jest ona niedoceniana, a ten problem dotyczy również chorych na stwardnienie rozsiane. Osoby, które zachorowały w późnych latach 80. nie miały szans na leczenie. Nie było wówczas leków spowalniających chorobę. Te osoby są w stanie ciężkim. Często bez bliskich na miejscu – tłumaczył prof. Radosław Kaźmierski. Odnosząc problem do Wielkopolski, wskazał, że w Poznaniu nie ma aktualnie możliwości szybkiego umieszczenia w opiece długoterminowej pacjenta. Nawet chorzy po udarze mózgu czekają na łóżko przez kilka miesięcy.

Problem stanowi również brak lekarzy i pielęgniarek.

Nie chcę państwa martwić, ale robiłem ostatnio analizę, dotyczącą oddziałów neurologii w Wielkopolsce. Dwa oddziały powiedziały, że oni jakieś dyżury zapewniają, a reszta ma problem. System może się więc posypać. Wystarczy, że kilku lekarzy odejdzie (…). Jesteśmy bardzo blisko krawędzi. To wynika z nakładów – wskazał. Prelegent powołał się na dane Eurostatu za 2015 rok. Wynika z nich, że w Polsce jest najmniej lekarzy w Europie na 100 tys. mieszkańców.

Połowa naszych absolwentów wyjeżdża od razu po studiach za granicę. Nie jesteśmy w stanie ich zatrzymać. Co znaczy, że kształcimy ich dla Niemców, Brytyjczyków, Amerykanów. Jeśli nic się nie zmieni, to tak właśnie będzie. Strasznie trudno znaleźć rezydentów, nawet jeśli uruchomi się jakieś miejsca, zgłaszalność jest niska. Neurologia jest trudna, niedochodowa – tłumaczył podczas prelekcji.

 

Źródło:
  1. Wystąpienie prof. Radosława Kaźmierskiego podczas debaty “Jak można pomóc pacjentom chorym na SM w województwie wielkopolskim”.
  2.  Wystąpienie NIK o realizacji zadań NFZ w 2017 r. https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/szlachetne-zdrowie-potrzebuje-wsparcia.html