Artur Rogalski – fotograf kulinarny, artysta fotografik, człowiek który z zamykania wyobraźni w kadrze zdjęcia uczynił swoją pasję, fach i sposób na życie. Jak do tego doszło, opowiedział kilka miesięcy temu dla TEDx.

Trudno powiedzieć, za ile dodatkowych kilogramów w narodzie jest odpowiedzialny. Mówi o sobie, że jest fotografem kulinarnym. Tak naprawdę to tylko część prawdy. Wiele jego prac dryfuje mocno w stronę fotografiki. I właśnie one przenoszą tych, którzy je oglądają, w bajkową scenerię, w której chatka z piernika nie byłaby żadną ekstrawagancją, a raczej dość oklepanym elementem pejzażu.

Jego prace są tak charakterystyczne, że wystarczy zobaczyć kilka, aby móc rozpoznawać kolejne bez większego trudu. Cechuje je ogromna dbałość o detal a także spójna koncepcja. W obiektywie Artura Rogalskiego potrawy wzbudzają emocje, mają indywidualny styl i charakter, natomiast warzywne pejzaże zapierają dech w piersiach. Nawet twardo stąpających po ziemi dorosłych przenoszą do bajkowych krain. W wystąpieniu dla TEDx (link u dołu tekstu) prezentuje swoje najbardziej charakterystyczne zdjęcia.

Inspiracje: Wyobraźnia, malarstwo, dział warzywny w hipermarkecie

W jednym z wywiadów przyznał, że jego inspirację stanowi malarstwo Carla Wagnera i Giuseppe Arcimboldo. Jednak z podpatrywania malarstwa niewiele by wyszło, gdyby nie nieokiełznana wyobraźnia autora, który pomysłów na konkretne fotografie – warzywnych pejzaży, jak sam je nazywa – poszukuje na półkach w działach spożywczych hipermarketów. Co jest niezwykłego w warzywach, owocach, nasionach?

– Szukam w nich nowych znaczeń – mówi Artur Rogalski, porównując ten proces do dziecięcego odgadywania kształtów chmur.

Kim jest Artur Rogalski?

Ma 34 lata. Od mniej więcej dekady tworzy zdjęcia reklamowe, filmy dla firm, grafikę. Jest w tym naprawdę dobry. Jego marka, a także prace są rozpoznawalne w fotograficznym światku. Firma istnieje od 2010 roku. Lista jego klientów, potwierdzająca talent biznesowy jest imponująca. A talent do fotografii potwierdzają nagrody w licznych konkursach fotograficznych.

Skąd wziął się Rogal?

Artur Rogalski jest absolwentem Wydziału Sztuk Pięknych i Projektowych na WSInf w Łodzi. Co nie powinno być zaskoczeniem dla nikogo, kto kiedykolwiek zetknął się z jego pracami, ukończył kierunek Artystyczna Grafika Komputerowa. Dziś dysponuje marką, własnym studiem. Jednak nie zawsze tak było.

Jak sam o mówi o sukcesie: droga do niego wiedzie po schodach, zazwyczaj nie jedzie się do niego windą. W przypadku Artura, pokonanie schodów do sukcesu wymagało wiele hartu ducha, pracy, wiary i uporu. A mówić krótko – charakteru. Artur od urodzenia choruje na rdzeniowy zanik mięśni (SMA), neurodegeneracyjną postępującą chorobę, która z roku na rok czyni go coraz słabszym.

Odpowiedzi na pytania, jak to się stało, że fotografem został człowiek, który w momencie decydowania o swojej zawodowej ścieżce miał świadomość, że nie podniesie aparatu, a także jak to się stało, że pomysł nie spalił na panewce, zdaniem samego zainteresowanego, należy szukać znacznie wcześniej – w dzieciństwie.

Pozwoliło mu ono nauczyć się uporu, otworzyło na świat i wyposażyło w zdolność rozprawiania się z przeciwnościami.

Artur Rogalski: Wózkiem elektrycznym może jednocześnie jechać 5 osób

Mam wrażenie, że to właśnie wtedy, gdy jesteśmy dziećmi, kształtuje się ambicja, otwartość – mówił w swoim wystąpieniu, przywołując wspomnienia o tym, jak dzięki uporowi swojej mamy chodził do “normalnej” a nie “specjalnej” szkoły, jak uczył się nie odpuszczać wobec barier architektonicznych czy ograniczeń ciała. I na część jego wspomnień, brwi same unoszą się ze zdziwienia:

Pewnie nie wiecie, ale takim wózkiem elektrycznym jednocześnie może jechać nawet 5 osób.

– Grałem w piłkę. Byłem bramkarzem. Część strzałów kończyła się wgnieceniem na wózku albo śladem na twarzy – wspomina Artur Rogalski, kwitując nonszalancko: – Zazwyczaj w życiu się nie oszczędzałem.

W jego przypadku nieunikanie ryzyka się opłaciło.

– Ryzyko pozwala doświadczać nowego. Poznawać świat. Popełniać błędy. Zbyt duża ostrożność jest ryzykowna. Gdybym był ostrożny, pewnie teraz siedziałbym w domu, żył z renty socjalnej, a TEDx oglądał tylko w internecie – opowiada w wystąpieniu dla TEDx.

Jak rozwijał pasję do fotografii?

Wyposażony w doświadczenia z dzieciństwa i wczesnej młodości, Artur Rogalski stanął w końcu przed dylematem, czym się zająć w przyszłości. Sugerowano mu zmierzanie ku karierze programisty, ale ostatecznie zdecydował, aby zająć fotografią.

– Decyzję podjąłem, mając pełną świadomość tego, że sam nigdy nie podniosę aparatu, a w przyszłości nawet własnej ręki. Czułem presję, bo wiedziałem, że muszę rozwijać się wcześniej niż postępuje moja choroba – wspomina Artur w swoim wystąpieniu.

Początki okazały się trudne. Na szczęście Artur Rogalski vel Rogal lekcję pokonywania przeszkód miał już wówczas za sobą.

Pieniędzy starczyło mi na zakup używanego aparatu. Nie było szans, żeby cokolwiek na nim wcisnąć. Pieniędzy nie starczyło na nic więcej. Moim statywem było krzesełko, sprzętem oświetleniowym była lampka pokojowa, kartka papieru i taśma klejąca. A rękami byli moi bliscy przyjaciele – tłumaczy. Pracując w ten sposób, wygrał kilka ogólnopolskich konkursów.

W jego pierwszych pracach, jeszcze z czasów studiów, potencjał dostrzegła branża reklamowa. Z czasem sprzęt stawał się coraz bardziej profesjonalny, dostosowany do możliwości Artura, aż do zaaranżowania funkcjonalnego studia w garażu. Asystę bliskich zastąpiła asystentka, która pod okiem Artura zgłębia meandry profesjonalnej fotografii.

Fotografia okiem Artura Rogalskiego

Postanowiłem fotografować krainy, które są bardzo odległe, które istnieją tylko w mojej wyobraźni – mowa o pejzażach, konstruowanych na bazie owoców, warzyw itp.  Są one chyba najbardziej charakterystyczne dla jego twórczości.

Wymagają za to wiele pracy koncepcyjnej. Dlaczego? Droga od inspiracji i wyobrażenia, będących domeną umysłu, do ucieleśnienia w formie fotografii, wiedzie przez szkic, ułożenie makiety, sfotografowanie jej i nadanie obrazowi ostatecznego kształtu w procesie obróbki graficznej. Pracy jest zatem sporo.

– Praca przy makiecie to test cierpliwości dla mojej asystentki – przyznaje Artur Rogalski.
Jak z perspektywy czasu ocenia drogę, która zawiodła go do punktu, w którym znajduje się dziś?

– Myślę, że nie warto narzekać, że jest w życiu pod górkę, skoro chcecie wejść na szczyt – podsumowuje.
Zachęcamy do obejrzenia całego wystąpienia Artura Rogalskiego dla TEDx, opublikowanego na początku roku.

PS. Artur Rogalski na portalu Szeroki Kadr jako dwa najmniej lubiane słowa podał rzeczowniki: “pasja” i “artysta”. Oba znalazły się we wstępie do tego tekstu. za co serdecznie jego bohatera przepraszam 🙂

Źródła:
  1. https://www.youtube.com/watch?v=waTl9jAlDe4&t=16s
  2. https://www.youtube.com/watch?v=ujJyAQU7TLY&t=171s
  3.  Profil zawodowy Artura Rogalskiego na portalu LinkedIn

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Cię zainteresował, to bądź na bieżąco i dołącz do grona obserwujących nasze profile społecznościowe. Obserwuj Facebook, Obserwuj Instagram.