Jak powinna wyglądać opieka nad pacjentem korzystającym z wentylacji domowej w dobie zagrożenia zarażeniem koronawirusem? Zdaniem specjalistów, na ten czas zasadne jest ograniczenie odwiedzin składanych pacjentowi przez personel medyczny, który zgodnie z dotychczas obowiązującymi zasadami bywał w jego domu regularnie.

Zarażenie koronawirusem SARS-CoV-2 jest szczególnie niebezpieczne:

  • dla osób starszych
  • borykających się z przewlekłymi schorzeniami
  • obniżeniem odporności
  • nieprawidłowo działającym układem oddechowym.

Pacjenci wentylowani są szczególnie narażeni na infekcje

Dlatego pacjenci na co dzień korzystający z domowego leczenia respiratorem, są szczególnie narażeni na to, że gdy już dojdzie do zarażenia koronawirusem, ich leczenie będzie trudniejsze, a rokowania gorsze.

U takich pacjentów większym wyzwaniem będzie także opanowanie innych infekcji wymagających hospitalizacji. Choćby z powodu obciążenia oddziałów intensywnej terapii związanego z pandemią.

Oznacza to więc, że pacjenci korzystający z respiratorów w domach powinni być w szczególny sposób chronieni.

Dostrzegły to ośrodki wentylacji domowej, a także ministerstwo zdrowia. 17 marca w życie weszło rozporządzenie ministra zdrowia, na mocy którego u pacjentów wentylowanych w domach „dopuszcza się realizację porad i wizyt z wykorzystaniem systemów teleinformatycznych lub innych systemów łączności, o ile ten sposób postępowania nie zagraża pogorszeniem stanu zdrowia świadczeniobiorcy”.

Dla Ośrodka Wentylacji Domowej Medycyny Specjalistycznej w Bydgoszczy ta zmiana nie była zaskoczeniem. Gdy wieści najpierw ze świata, a potem również Polski zaczęły być niepokojące, opracowano metodę postępowania z pacjentami wentylowanymi mechanicznie w domach w dobie niebezpieczeństwa zarażenia koronawirusem. Stworzył ją kierownik Ośrodka Wentylacji Domowej Medycyny Specjalistycznej w Bydgoszczy pełniący funkcję przewodniczącego Sekcji Wentylacji Domowej Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii dr Zbigniew Szkulmowski, od 20 lat leczący chorych wentylowanych w domu. Pod opieką Ośrodka Wentylacji Domowej Medycyny Specjalistycznej w Bydgoszczy przebywa kilkuset pacjentów. Głównie wentylowanych inwazyjnie (przez rurkę tracheostomijną), ale również pacjentów wentylowanych nieinwazyjnie (przez maski), z ciężkimi chorobami nerwowo-mięśniowymi.

Jako czynny anestezjolog i wieloletni praktyk w dziedzinie leczenia chorych wentylowanych w domu, mam pełną świadomość fatalnych skutków ewentualnego ryzyka medyczno-organizacyjnego w przypadku kierowania do leczenia szpitalnego dużej grupy chorych wymagających już z założenia wentylacji mechanicznej respiratorami szpitalnymi oraz miejsc oddziałów intensywnej terapii – wyjaśnia dr Zbigniew Szkulmowski.

Najbezpieczniejszym miejscem dla wentylowanego chorego jest jego dom

Jak uchronić wentylowanych pacjentów przed niebezpieczeństwem zakażenia koronawirusem? Zważywszy, że wszystkim, nawet osobom cieszącym się pełnią zdrowia, zaleca się pozostawanie w domach, ograniczanie kontaktów, unikanie skupisk ludzkich, te same zasady należy zastosować wobec wentylowanych w domach chorych. Ograniczenie kontaktu z osobami z zewnątrz oznacza w ich przypadku także ograniczenie wizyt personelu medycznego, który do tej pory odwiedzał pacjentów regularnie.

– Najbezpieczniejszym miejscem leczenia chorego wentylowanego mechanicznie jest jego własny dom – twierdzą specjaliści z Ośrodka Wentylacji Domowej Medycyny Specjalistycznej w Bydgoszczy.

Dotychczasowe zasady opieki nad pacjentem wentylowanym muszą być na okres zagrożenia zarażeniem koronawirusem czasowo zmodyfikowane

Pacjenci wentylowani mechanicznie w domu są szczególnie narażeni na ciężkie i groźne dla życia powikłania w przypadku infekcji koronawirusem SARS CoV-2. Właśnie dlatego w sposób szczególny powinno się ich chronić przed zakażeniem.

Do tej pory z określoną częstotliwością w domu pacjenta wizytę składali:

  • lekarz
  • fizjoterapeuta
  • pielęgniarka.

W dobie zagrożenia zakażeniem koronawirusem, kontakt personelu i chorego powinni się ograniczyć. I – w miarę możliwości – zastąpiony kontaktem telefonicznym.

Dlaczego?

  1. Przede wszystkim przyczyni się to do zwiększenia bezpieczeństwa przebywających w domu pacjentów. W dobie zagrożenia epidemicznego każdy kontakt z “kimś z zewnątrz” stanowi dla nich bowiem potencjalne zagrożenie. W takich warunkach ryzyko infekcji zdecydowanie wzrasta.
  2. Ograniczenie kontaktu przyczyni się do zminimalizowania ryzyka transmisji wirusa przez personel, który odwiedza chorego. Trzeba bowiem pamiętać, że ma on kontakt z wieloma innymi pacjentami: w szpitalu i domach.
  3. Mniej wizyt i zastąpienie ich konsultacjami telefonicznymi pozwoli utrzymać skuteczną opiekę również wówczas, gdy zmniejszy się ilość personelu sprawującego opiekę nad wentylowanymi pacjentami. Na przykład wówczas, gdy personel będzie musiał pozostać w szpitalach.

Model opieki nad pacjentami używającymi respiratorów w domach na czas zagrożenia zarażenia koronawirusem

Opracowany i wdrożony przez specjalistów z Ośrodka Wentylacji Domowej Medycyny Specjalistycznej w Bydgoszczy na czas zagrożenia epidemicznego model opieki opiera się na kilku filarach:

  1. Ograniczeniu ilości wizyt wykonywanych osobiście przez personel medyczny.
  2. Zastąpieniu pod pewnymi warunkami wizyt wykonywanych osobiście kontaktem telefonicznym personelu z chorym.
  3. Kierowaniu pacjentów wentylowanych do szpitala po gruntownym przemyśleniu i wzięciu pod uwagę ryzyka epidemiologicznego w czasie transportu i hospitalizacji.

Warunki wprowadzenia konsultacji telefonicznych

Konsultacje telefoniczne powinny czasowo zastąpić wizyty domowe u pacjentów:

  • stabilnych
  • będących pod opieką doświadczonych opiekunów
  • po akceptacji lekarza opiekującego się chorym.

– Ograniczenie ilości wizyt wykonywanych osobiście powinno mieć charakter czasowy – na czas zagrożenia epidemicznego. Propozycja wydaje się rozsądnym kompromisem między jakością świadczenia a bezpieczeństwem chorych w okresie epidemii koronawirusa – argumentuje doktor Zbigniew Szkulmowski.

Potwierdzają to wytyczne ministra zdrowia. W rozporządzeniu, które weszło w życie 17 marca dopuścił on realizację porad i wizyt z wykorzystaniem systemów teleinformatycznych lub innych systemów łączności. O ile ten sposób postępowania nie zagraża pogorszeniem stanu zdrowia pacjenta.

Przebieg wizyty telefonicznej

Specjaliści z Ośrodka Wentylacji Domowej Medycyny Specjalistycznej w Bydgoszczy na kanwie swoich doświadczeń określili, że telefoniczna wizyta lekarza i pielęgniarki powinna się odbyć minimum 2-3 razy w tygodniu.

Podczas rozmowy telefonicznej z pacjentem lub jego opiekunem personel medyczny powinien przeprowadzić wywiad epidemiologiczny oraz zebrać informacje, które pozwolą na ocenę stanu zdrowia chorego, a także prawidłowości prowadzenia terapii respiratorem. Personel powinien także dowiedzieć się czy sprzęt, z którego chory korzysta, działa prawidłowo. To jednak nie wszystko, bowiem w sytuacji, gdy chory lub opiekun potrzebują konsultacji, powinni mieć do kogo zadzwonić. Zatem dla pacjentów z ograniczoną liczbą tradycyjnych wizyt, personel medyczny powinien być dostępny telefonicznie.

W sytuacji wątpliwości czy leczenie respiratorem jest prowadzone prawidłowo, powinno się zaplanować osobistą wizytę lekarza lub pielęgniarki.

Natomiast w przypadku nagłego pogorszenia stanu zdrowia pacjenta, należy rozważyć zalecenie wezwania zespołu ratownictwa medycznego.

Ograniczenie konieczności hospitalizacji u pacjentów używających domowych respiratorów

– Musimy być świadomi, że prawie wszyscy pacjenci wentylowani w domu w przypadku konieczności hospitalizacji będą musieli być wentylowani respiratorami szpitalnymi. To ogromnie (mając na względzie ilość chorych wentylowanych aktualnie w domu) zmniejszy ich pulę konieczną do wentylacji mechanicznej innych chorych. Dodatkowo rokowanie w tej grupie chorych będzie z pewnością znacznie poważniejsze niż u chorych wydolnych oddechowo przed zainfekowaniem. Nawet przy otrzymaniu pełnego leczenia oddziału intensywnej terapii – przekonywał dr Zbigniew Szkulmowski.

W szpitalach ogromna większość pacjentów korzystających z domowych respiratorów wymagać będzie:

  • hospitalizacji i specjalistycznego leczenia w warunkach oddziałów intensywnej terapii, do których dostęp może być znacząco ograniczony
  • zastosowania w ich przypadku respiratorów szpitalnych w miejsce dotychczas stosowanych respiratorów domowych. Wynika to z niedostosowania konstrukcyjnego respiratorów domowych do leczenia ciężkiej ostrej niewydolności oddechowej.

Zatem, w obecnych realiach personel medyczny powinien dołożyć wszelkich starań, by w dalszym ciągu leczyć pacjentów z przewlekłą niewydolnością oddechową w ich domach, ale również – jeszcze bardziej pieczołowicie niż dotychczas – skupić uwagę na minimalizowaniu ryzyka jakichkolwiek infekcji u pacjentów korzystających z respiratorów.

Monika Rydlewska

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Cię zainteresował, to bądź na bieżąco i dołącz do grona obserwujących nasze profile społecznościowe. Obserwuj Facebook, Obserwuj Instagram.