Po przeszczepieniu pacjenci wracają do normalnego życia. Pracują, zdobywają tytuły naukowe, zakładają rodziny, mają dzieci. Choć muszą przestrzegać pewnych zasad i uważać na potencjalne infekcje, to ich życie nie różni się wiele od życia przeciętnego zdrowego człowieka – mówi prof. Krzysztof Zieniewicz, kierownik Katedry i Kliniki Chirurgii Ogólnej Transplantacyjnej i Wątroby Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Po przeszczepie: regularne kontrole i staranne badania

Monika Wysocka: Z czym musi liczyć się chory po przeszczepie?

prof. Krzysztof Zieniewicz: Wszystko zależy od choroby, która prowadzi do przeszczepienia. Poza tym inaczej jest w przypadku serca, inaczej płuc, wątroby, nerek, czy trzustki. Wspólnym mianownikiem dla wszystkich „przeszczepieńców” – biorców – jest konieczność przyjmowania leczenia immunosupresyjnego. Przy czym trzeba zaznaczyć, że ta immunosupresja inaczej wygląda w przypadku serca i płuc. Inaczej natomiast w przypadku wątroby. Inny jest stopień nasilenia i konieczność monitorowania. Immunosupresja – jak każda zresztą terapia długotrwała – ma swoje działania uboczne.

Na przykład:

  • nadciśnienie tętnicze
  • zaburzenia gospodarki lipidowej
  • nieprawidłowa praca układu krzepnięcia
  • zaburzenia czynności nerek.

Możliwości powikłań jest sporo. Dlatego konieczny jest dobry kontakt z transplantologiem w trybie ambulatoryjnym. Regularne kontrole i staranne badania wpływają na optymalne wydłużenie okresu, w którym nie ma problemów.

Zwykle po najbardziej trudnym okresie – około trzy miesiące od transplantacji – niemal wszyscy pacjenci powracają do normalnej aktywności życiowej, pomimo możliwości wystąpienia problemów związanych z przebytym przeszczepieniem. Jeśli zachowują powszechnie przyjęte reguły zdrowego trybu życia, ich funkcjonowanie nie różni się specjalnie od życia przeciętnego zdrowego człowieka. Nasi biorcy, jeśli tylko wiek im na to pozwala, wracają do pracy, zdobywają tytuły stopnie naukowe, wychodzą za mąż, rodzą dzieci. Mamy już całkiem przyzwoite przedszkole, około 100 dzieci urodzonych przez kobiety po przeszczepieniu narządów wątroby. Ich życie jest zupełnie normalne, nie odbiega od tego, co mogą przeżyć zdrowi ludzie.

Rozwój transplantologii a akceptacja społeczna

Monika Wysocka: To się chyba zmieniło na przestrzeni lat?

prof. Krzysztof Zieniewicz: Zdecydowanie! Postęp medycyny wiele ułatwił. Wyjątkowość transplantacji spośród innych dyscyplin medycznych polega na tym, że jej rozwój jest uwarunkowany, żeby nie powiedzieć bezwzględnie, akceptacją społeczną. Bez niej nie istnieje. Nie mówię oczywiście o zawieruchach dziejowych, krytycznych sytuacjach typu wojny, czy kataklizmy, kiedy społeczność zajmuje się czymś innym i mniejsza jest gotowość do zachowań altruistycznych. Chodzi o otwartość społeczeństwa na tę metodę leczenia.

Monika Wysocka: A jak to u nas obecnie wygląda?

prof. Krzysztof Zieniewicz: Nie jest źle, choć statystyki w ostatnich latach nie są rewelacyjne. W 2019 r. przeprowadzono w Polsce prawie 1500 przeszczepień narządów, w tym 959 transplantacji nerek i 351 przeszczepień wątroby. Kłopot polega na tym, że zapotrzebowanie na przeszczepy, podobnie jak w innych krajach, jest u nas większe niż liczba dawców. Przyczyn należy szukać w niedoskonałościach organizacyjnych całego systemu.

Monika Wysocka: To znaczy?

prof. Krzysztof Zieniewicz: Twórca hiszpańskiego sukcesu transplantacyjnego Rafael Matesanz opowiadał mi, że oni w którymś momencie zdecydowali na się na powołanie sztabu i wykształcili zespół koordynatorów transplantacyjnych, których rozesłali po kraju, sowicie wynagradzając za ich trud w identyfikacji potencjalnych dawców. Edukowali społeczeństwo, tłumaczyli, że to bezpieczna metoda leczenia. To fantastyczna ilustracja tego, że mądrze zainwestowane pieniądze muszą się opłacać.

Drugi przykład to Turcja, która jest liderem w transplantacji wątroby i nerek od żywych spokrewnionych dawców. Tutaj rolę odgrywa inny mechanizm, bo ze względów kulturowych i religijnych nie do końca akceptowalne jest pobieranie narządów ze zwłok. Tam za to znakomicie jest rozwinięty system dawstwa rodzinnego. Rząd turecki zainwestował w edukację – rozesłał w latach dziewięćdziesiątych kilkuset swoich chirurgów do znakomitych ośrodków na świecie na szkolenia i teraz zbiera tego owoce.

Rozwój transplantologii a postęp medycyny

Monika Wysocka: Większe możliwości to także efekt postępu medycyny…

prof. Krzysztof Zieniewicz: Zdecydowanie. Od pewnego czasu w przypadku nerek, a od niedawna także w przypadku serca i płuc oraz wątroby – w praktyce klinicznej pojawiła się możliwość poprawy pobranego narządu. Wiadomo, że nie wszystkie narządy nadają się do przeszczepienia ze względu na ich jakość – w wątrobie decyduje o tym stopień stłuszczenia, w płucach – stopień zwłóknienia, w sercu – stopień zaawansowania zmian miażdżycowych w naczyniach wieńcowych. Teraz mamy na to sposób: bardzo zaawansowane technologie do pozaustrojowej perfuzji (przepływu krwi przez dany narząd), które stanowią w coś w rodzaju SPA dla narządu. Po takim „podrasowaniu” ocenia się, czy to wystarczy, żeby dany narząd bezpiecznie przeszczepić pacjentowi, czy jednak trzeba z niego zrezygnować.

Po przeszczepie: podstawowa rzecz to unikanie infekcji

Monika Wysocka: Wróćmy do samego pacjenta, któremu został przeszczepiony narząd. Z czym jeszcze musi się liczyć chory po tak poważnym zabiegu?

prof. Krzysztof Zieniewicz: Podstawowa rzecz to unikanie sytuacji, które mogą prowadzić do infekcji. Oczywiście to nie jest tak, że nie można wsiąść do samochodu czy iść na spacer do parku, ale lepiej unikać sal teatralnych czy kinowych, zwłaszcza jesienią czy zimą, kiedy jest nasilenie grypy. Oczywiście trzeba starannie przyjmować leki immunosupresyjne, a także preparaty, które neutralizują ich działania uboczne, o czym mówiliśmy wcześniej.

Leki immunosupresyjne – czy trzeba je brać do końca życia?

Monika Wysocka: Czy leki trzeba przyjmować do końca życia?

prof. Krzysztof Zieniewicz: Najczęściej tak, choć w przypadku przeszczepień niektórych narządów, zwłaszcza wątroby, znane jest zjawisko tolerancji – dotyczy ono ok. 10 proc. wszystkich chorych po przeszczepieniu wątroby, którym po jakimś czasie można odstawić leki immunosupresyjne. Dochodzi do tolerancji przeszczepionego narządu przez organizm biorcy. Niestety nie wiemy, u którego pacjenta to się wydarzy, nie jesteśmy w stanie tego przewidzieć. Rutynowo w wybranej grupie biorców kilka lat po przeszczepieniu wątroby próbujemy sprawdzić, badamy chorych pod tym kątem, czy nie można u nich odstawić leków.

Monika Wysocka: Jak poza lekami można wspomagać proces utrzymywania przeszczepionego narządu w dobrej kondycji?

prof. Krzysztof Zieniewicz: W procesie zdrowienia i rehabilitacji ważną rolę odgrywa właściwe odżywianie, szczególnie że większość pacjentów na skutek choroby, najczęściej trwającej długo przed przeszczepieniem, jest w stanie znacznego niedożywienia. Kiedy już uda się już powrócić do normy, raczej nie ma większych obostrzeń. To raczej wskazówki co robić, by lepiej tolerować leki i ich ograniczyć skutki uboczne.

Co robić, by lepiej tolerować leki?

Monika Wysocka: Co konkretnie?

prof. Krzysztof Zieniewicz: Niewskazane jest spożywanie serów robionych z niepasteryzowanego mleka oraz serów pleśniowych (np. Camembert). Warto też zadbać o to, by wypijać odpowiednią ilość płynów na dobę (minimum 2-3 litry). Pomaga to w zachowaniu prawidłowej funkcji nerek. Chodzi o sprawne wydalanie przez nerki zbędnych dla organizmu produktów. To o tyle ważne, że przyjmowane przez tych chorych kortykosteroidy gromadzą w organizmie sód. W konsekwencji powoduje to zatrzymanie wody i sprzyja rozwojowi nadciśnienia tętniczego. Z tego powodu powinno się także ograniczać spożycie soli, np. poprzez zmniejszenie ilość soli dodawanej do gotowania, unikanie słonych produktów (frytek, paluszków czy produktów konserwowanych, które często zawierają dużo soli).

Warto też przypomnieć, że niektórych leków (inhibitory kalcyneuryny) nie wolno popijać sokiem grejfrutowym. Może on powodować wzrost stężenia tych leków we krwi i wystąpienie niepożądanych działań.

U większości ludzi z uszkodzonymi nerkami występuje też zbyt wysokie stężenie potasu we krwi. Dlatego lepiej unikać produktów zawierających duże ilości potasu takich jak np. szpinak, soki owocowe, banany.

Niestety, jednym z niepożądanych działań kortykosterydów jest znaczny wzrost apetytu, co u niektórych pacjentów w krótkim czasie może doprowadzić do nadwagi i otyłości.

Sport po transplantacji

Monika Wysocka: Przydałby się sport. Czy po transplantacji jest bezpieczny?

prof. Krzysztof Zieniewicz: Jeżeli tylko nie jest to ekstremalny lub wyczynowy sport – to jak najbardziej. Aktywność fizyczna ma bowiem znaczenie stymulujące zarówno dla poprawy ogólnego samopoczucia, jak i dla kondycji. Regularne ćwiczenia pomagają także utrzymać właściwą masę ciała. Oczywiście nie wskazane jest podnoszenie ciężarów, ekstremalne sporty, ale rekreacyjne uprawianie sportu jak najbardziej jest możliwe. Po okresie choroby warto zadbać o przywrócenie siły mięśniowej. Jednak zanim pacjent zacznie podejmować większe wysiłki fizyczne, powinien skonsultować ich zakres z lekarzem z zespołu transplantacyjnego.

Monika Wysocka: Czy można pokusić się o stwierdzenie, że w tej chwili przeszczepienie jest trochę jak większa operacja?

prof. Krzysztof Zieniewicz: W bardzo dużym uproszczeniu być może tak, ale to nie jest właściwe sformułowanie. Oczywiście klucz do sukcesu leży w ustaleniu przeciwwskazań, tak żeby wyważyć korzyści w stosunku do potencjalnego ryzyka. Kluczowe znaczenie ma wskazanie do transplantacji. Np. chorzy kwalifikowani ze wskazań nowotworowych to wciąż stosunkowo bardzo rzadka grupa chorych, gdyż ze względu na efekt immunosupresji, muszą liczyć się z nawrotem choroby nowotworowej. To jednak grupa chorych, która wraz z postępem nauki powiększa się.

Monika Wysocka: A co z dawcami? Czy żywi dawcy po „oddaniu” narządu lub jego fragmentu wracają do pełnego zdrowia?

prof. Krzysztof Zieniewicz: Zazwyczaj tak. Oczywiście są pewne ograniczenia w pierwszym okresie po pobraniu narządu lub fragmentu narządu do przeszczepienia, natomiast oni też funkcjonują bez zastrzeżeń, jak po „zwykłej” operacji. Krótko mówiąc: transplantacja jest obecnie metodą leczenia, która pozwala na funkcjonowanie bez większych ograniczeń.

Monika Wysocka, zdrowie.pap.pl

Czytaj także: Kasia Szymczyk: Płuca to nie kwiatki i niestety nie przyjmują się na stałe

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Cię zainteresował, to bądź na bieżąco i dołącz do grona obserwujących nasze profile społecznościowe. Obserwuj Facebook, Obserwuj Instagram.