– Jesteśmy reżyserami swojego życia. Jeśli użalamy się nad swoim losem, to wtedy tak naprawdę chorujemy – mówił w jednym z wywiadów Tomasz Iwaniuk, podróżnik, utalentowany fotograf, aktywnie działający w Fundacji SM – WALCZ O ŻYCIE. Dzięki niemu wielu chorych na stwardnienie rozsiane dowiaduje się, że z chorobą można pięknie i godnie żyć, nie rezygnując ze swoich pasji.

“Walczę i nie poddaję się”

Gdy Tomasz Iwaniuk dowiedział się o chorobie, miał 26 lat. Wiódł normalne życie młodego człowieka. – Pracowałem, uprawiałem sport, spotykałem się ze znajomymi, fotografowałem, spełniałem się w kuchni, podróżowałem – wspomina.

Pierwsze objawy stwardnienia rozsianego, choroby z którą się zmaga, przyszły niespodziewanie. Wszystko stało się jasne po rezonansie magnetycznym głowy. Diagnoza była dla niego szokiem. Szczególnie, że jak wspomina w jednym z wywiadów, jego wiedza o stwardnieniu rozsianym była wówczas znikoma. – Wtedy myślałem, że to schorzenie, które szybko prowadzi do inwalidztwa.

Przez pierwsze lata zmagał się z rzutami choroby. – Prawie zawsze traciłem wzrok lub miałem niedowłady kończyn. Jak na to dzisiaj patrzę, to nie było to jednak takie straszne. Miałem rzuty, dostawałem sterydy i przechodziło. Oczywiście sterydy nie były obojętne dla organizmu i nabawiłem się osteoporozy, ale poradziłem sobie z nią – dodaje.

Po 10 latach jego choroba przeszła w postać wtórnie postępującą. – Walczę i nie poddaję się. Prowadzę intensywną rehabilitację, suplementację i od lat zdrowo się odżywiam. I to wszystko z powodzeniem – tłumaczy. Kilka lat temu przeszedł też przeszczep szpiku komórkami macierzystymi.

Pokazuje jak rzucić wyzwanie chorobie

Pan Tomasz aktywnie pomaga osobom walczącym z SM. Był jedną z twarzy ogólnopolskiej kampanii społecznej SM – WALCZ O SIEBIE.

Brał również udział w akcji “Jazda z SM”, w której na rowerach trzeba było przejechać trasę z Augustowa do Hajnówki. – Celem było pokazanie poprzez naszą postawę, że stwardnienie rozsiane to nie wyrok – tłumaczy jej zamysł.

Chciałbym zaapelować do chorych nowo zdiagnozowanych i nie tylko, aby się nie poddawali i podjęli wyzwanie w chorobie, bo naprawdę można z nią normalnie funkcjonować, a SM to nie wyrok. Otaczać się dobrymi ludźmi z dobrą energią, ale też rehabilitować się jak najwięcej i nie zapominać o zdrowym odżywianiu. Żyjmy z SM w zgodzie ze sobą i róbmy to jak najlepiej, bo warto. Ja to robię i jestem szczęśliwy – mówił dla serwisu Być Zdrowym. I tymi pozornie prostymi, choć nie zawsze łatwymi do wcielenia w życie prawdami dzieli się podczas spotkań z innymi.

Pokazuje jak żyć z chorobą, a nie chorobą

Pasją Tomasza Iwaniuka są podróże. Odwiedził m.in. Gambię, Norwegię, Grecję, Austrię, Litwę i Łotwę, Zanzibar. Z powodzeniem łączy zamiłowanie do poznawania nowych miejsc z fotografią. Uchwyconymi kadrami dzieli się w sieci za pośrednictwem bloga Afirmacja Życia, który prowadzi na Facebooku. Dzięki niemu każdego dnia możemy się przenosić w odległe, nieraz egzotyczne miejsca, ale również poznawać nieznane zakamarki Polski. Tematem zdjęć Pana Tomasza często bywa również nocne niebo. – Próbuję przekazać byśmy żyli z chorobą, a nie chorobą – to zdanie, cytat z jednego z wpisów na blogu na Pana Tomasza najtrafniej podsumowuje jego postawę wobec choroby, ale również wobec życia.

 

Źródła:
  1. http://www.byczdrowym.info/neurologia/moje-zycie-z-sm
  2. Facebook: Afirmacja Życia
  3. https://kontakt24.tvn24.pl/wziac-zycie-w-swoje-rece-chory-na-sm-z-biletem-na-koniec-swiata,222778.html