Czy proces diagnozowania SM można skrócić do jednego dnia? Zdaniem prof. Krzysztofa Selmaja – jest to nie tylko możliwe, ale również efektywne rozwiązanie.

Uproszczony, czyli krótszy i sprawniejszy proces diagnostyczny – to jedno z oczekiwań pacjentów, którzy z niepokojącymi objawami mogącymi sugerować stwardnienie rozsiane zgłaszają się do neurologów. Do postawienia diagnozy niezbędne – oprócz wizyty u specjalisty – jest również wykonanie szeregu badań:

  •  badania krwi
  • rezonansu magnetycznego
  • punkcji lędźwiowej.

Często na każde z nich trzeba czekać. Wobec tego diagnostyka przeprowadzana w szpitalu przeciąga się i – w konsekwencji – hospitalizacja pacjenta może trwać nawet około tygodnia. W leczeniu stwardnienia rozsianego ważny jest natomiast czas.

Czy badania muszą trwać tak długo?

Niekoniecznie. Jak przekonuje prof. Krzysztof Selmaj, łódzki neurolog, diagnostykę SM z powodzeniem można przeprowadzić jednego dnia. Nawet z uwzględnieniem inwazyjnej punkcji lędźwiowej, po której pacjent powinien przez jakiś czas leżeć bez ruchu.

Jestem wielkim propagatorem jednodniowej diagnostyki SM. To jest absolutnie możliwe i praktykowane w wielu krajach. Jednodniowa diagnostyka SM skraca czas oczekiwania na diagnozę, a dla pacjenta to bardzo duży stres czy ta diagnoza będzie, czy jej nie będzie. Jednodniowa diagnostyka SM zaoszczędza także czas pacjentów aktywnych zawodowo. Ponadto umożliwia szybkie wdrożenie leczenia – mówił o jej zaletach podczas debaty “Zmiana kryteriów kwalifikacji do programu lekowego SM – potrzeby pacjentów i lekarzy a możliwości systemowe” zorganizowanej przez Polskie Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego.

Jednodniowa diagnostyka stwardnienia rozsianego ma jeszcze jedną zaletę. Pozwala oszczędzać pieniądze w systemie. – Odciąża szpital i personel, a także wyraźnie zaoszczędza koszty diagnozy w warunkach szpitalnych. Jeśli pacjent ma badania co drugi dzień i leży w szpitalu to koszt diagnozy jest dużo wyższy – argumentuje prof. Krzysztof Selmaj, podkreślając jednocześnie, że im krócej pacjent diagnozowany w kierunku SM przebywa w szpitalu, tym mniejsza jest szansa na szpitalną infekcję. A to jest szczególnie istotne w dobie epidemii COVID-19.

prof. Krzysztof Selmaj: “Czy jednodniowa diagnostyka SM jest możliwa? Tak – realizujemy ją od lat”

Podczas swojego wystąpienia, prof. Krzysztof Selmaj podzielił się swoimi doświadczeniami w jednodniowej diagnostyce SM. Wdrożenie jej wymaga dobrej koordynacji i współpracy.
Jednodniowa diagnostyka SM obejmuje bowiem:

  • konsultację neurologiczną – ok. 30 minut
  • potwierdzenie danych z wywiadu
  • pobranie krwi – 15-30 minut (choroby układowe tkanki łącznej, infekcje, zespół fosfolipidowy, badanie genetyczne)
  • rezonans magnetyczny (MRI) głowy, gdy jest to uzasadnione – rdzenia kręgowego – ok. 60 minut
  • punkcję lędźwiową – badanie trwa ok. 30 minut, potem przez 4 godziny pacjent odpoczywa po badaniu.

Najbardziej kontrowersyjna w jednodniowej diagnostyce SM wydaje się punkcja lędźwiowa – polegająca na pobraniu płynu mózgowo-rdzeniowego. Po tym badaniu pacjenci często zostają przez co najmniej dobę w szpitalu. Zdaniem prof. Selmaja mimo że badanie jest obiektywnie trudne i inwazyjne, pacjent może po nim wrócić do domu tego samego dnia.

Na całym świecie się je wykonuje w ciągu jednego dnia. Sama punkcja lędźwiowa trwa 30 minut. Potem przez kilka godzin pacjent leży. Po tym czasie w towarzystwie osoby towarzyszącej może iść do domu – przekonuje prof. Selmaj.

– Mamy swoje doświadczenia. W ostatnich latach przeprowadziliśmy wiele takich diagnoz. Pacjenci są bardzo zadowoleni. Zainteresowanie jednodniową diagnostyką SM jest duże. Oczywiście trzeba mieć dobrą współpracę z zespołem rezonansowym i laboratorium. Mocno rekomenduję wprowadzenie takiej możliwości diagnostyki – podsumował prof. Krzysztof Selmaj.

Czytaj także: Prof. Krzysztof Selmaj: Stwardnienie rozsiane (SM) – czy I i II linia leczenia powinny zostać połączone?

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Cię zainteresował, to bądź na bieżąco i dołącz do grona obserwujących nasze profile społecznościowe. Obserwuj Facebook, Obserwuj Instagram.