Prezes naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych Zofia Małas w wywiadzie dla Medexpressu opowiedziała o tym, jak przechorowała COVID-1 i co w czasie choroby budziło jej największe obawy. 

– Nie znam źródła, gdzie natknęłam się na koronawirusa. U mnie zaczęło się gwałtownie. Temperaturą, a także bardzo silnymi bólami mięśni – mówiła na wstępie swojej opowieści. Na początku Zofia Małas z chorobą mierzyła się w zaciszu własnego domu, posiłkując się dostępnymi powszechnie lekami. Okazało się jednak, że to nie wystarczyło. Objawy COVID-19 narastały, a jej stan zdrowia się pogarszał. W końcu doszło do duszności.

– Zostałam hospitalizowana w szpitalu wolskim, w szpitalu zakaźnym. Mam okazję podziękować zespołowi medycznemu i niemedycznemu, którzy w sposób bardzo profesjonalny pochylali się nade mną i nie tylko nade mną. W końcu udało mi się tę chorobę zwalczyć w dosyć krótkim czasie – opowiadała prezes NRPiP Zofia Małas.

10 dni w szpitalu

W przypadku Zofii Małas hospitalizacja trwała niespełna 10 dni. Nie było również konieczności wspomagania oddechu respiratorem.
– Nie leżałam pod respiratorem, pomimo że miałam w opisie tomografii komputerowej 75% płuc zajętych. Ponadto wystąpiła chwilowo duszność. Przez jedną dobę korzystałam z tlenoterapii – wyjaśnia prezes NRPiP, wskazując, że w jej leczeniu wykorzystano remdesivir, antywirusowy lek, którym w tym momencie dysponował szpital. Zofii Małas doskwierał bardzo silny kaszel.

– Po pobycie w szpitalu wyszłam bardzo osłabiona. Można powiedzieć, że do kondycji fizycznej sprzed choroby jeszcze nie wróciłam – dodała.

Największe obawy

Czego bała się najbardziej? – Z jednej strony wiedza pomaga, z drugiej przeszkadza. Bałam się o pogorszenie stanu zdrowia. Bałam się, że będę musiała zostać podłączona pod respirator. A także bałam się o swoje życie. Pomimo że trafiłam do dobrego szpitala o długich tradycjach, gdzie pracują najlepsi specjaliści – zarówno lekarskie, jak i pielęgniarskie kadry. Bałam się, że to może być za mało. Na szczęście już po 1 dawce remdesiviru już poczułam poprawę. Na szczęście lek zadziałał na mój organizm. Wtedy poczułam taki optymizm, że może być tylko lepiej – opowiadała w wywiadzie dla Medexpressu.

– Dziś czuję się już dobrze. Jednak czy w pełni wyzdrowiałam – nie wiem. To nowa choroba, do końca niepoznana. Jakie spustoszenie zrobiła w organizmie zrobiła, okaże się w przyszłości. Jestem pod profesjonalnym nadzorem zdrowotnym – podsumowała.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Cię zainteresował, to bądź na bieżąco i dołącz do grona obserwujących nasze profile społecznościowe. Obserwuj Facebook, Obserwuj Instagram.