Czy pandemia wpłynie na liczbę pacjentów korzystających z respiratorów w domach? – to jedno z pytań, na które podczas debaty “Wentylacja mechaniczna w dobie pandemii COVID-19”, zorganizowanej przez Stowarzyszenie Jednym Tchem!, odpowiadał prof. Andrzej Fal.

Co nas zatem czeka po pandemii COVID-19? Jak pandemia wpłynie na liczbę pacjentów wentylowanych? Zdaniem profesora Andrzeja Fala, na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi.

– W chwili obecnej nikt nie potrafi dokładnie prognozować szkód pocovidowych, które będą na tyle duże, żeby wymagały wentylacji – inwazyjnej lub nieinwazyjnej – w trybie przewlekłym – mówił w swoim wystąpieniu podczas debaty  “Wentylacja mechaniczna w dobie pandemii COVID-19”.

Wiadomo natomiast, że z COVID-19 nie ma żartów. W kontekście ułamku procenta pacjentów pocovidowe szkody występujące natychmiast po zachorowaniu mogą owocować nawet koniecznością przeszczepu płuc. W przypadku osób, które szczególnie ciężko przechodziły COVID-19 pojawiają się również informacje o konieczności długotrwałej wentylacji. A wśród ozdrowieńców są także  pacjenci, którzy o zmianach w miąższu płuc dowiadują się jakiś czas po przejściu choroby. – Około 20, nawet trochę więcej procent, dwa do trzech miesięcy po infekcji ma istniejące a nawet postępujące zmiany w miąższu płucnym – wyjaśnia prof. Andrzej Fal.

“Trzeba podejmować wyprzedzające ruchy”

I właśnie u tej ostatniej grupy pacjentów postępujący proces włóknienia płuc może spowodować na tyle istotne zmniejszenie ilości miąższu płuc zdolnego do wymiany gazowej, że pacjent będzie wymagał wsparcia oddechu z użyciem respiratora.

Czytaj także: Czy respirator może uszkodzić płuca?

– Trudno szacować ile procent zakażonych czy jaka liczba bezwzględna pacjentów będzie tym dotknięta. Wydaje mi się jednak, że ruchy wyprzedzające trzeba podejmować – uczula prof. Andrzej Fal. Dlaczego to tak ważne?

Potrzeby przewyższają limity NFZ

W Polsce nawet przed epidemią COVID-19 pacjentów wymagających leczenia respiratorem było więcej niż zakładają limity NFZ na to świadczenie. A więc kolejni pacjenci wymagający wentylacji domowej wydłużaliby istniejącą już kolejkę. – Właśnie dlatego trzeba antycypować nadmiarowy wzrost zapotrzebowania na to świadczenie medyczne – tłumaczy prof. Andrzej Fal.

– Jeżeli w tej chwili nie mamy 100-procentowego zapewnienia tego świadczenia, to na pewno deficyt się będzie pogłębiał. Trend przenoszenia pacjentów z ośrodków długoterminowego pobytu gdzie są tylko i wyłącznie z powodu konieczności wentylacji do wentylacji domowej wiąże się z ekonomizacją systemu opieki zdrowotnej, a także wynika z empatii w stosunku do pacjentów i ich rodzin – dodał prof. Fal podkreślając, rolę rodziny w funkcjonowaniu chorego.

Czytaj także: WIDEO: Utrzymać oddech – film o leczeniu domowym respiratorem

Pacjenci po COVID-19 w wentylacji domowej

Jakie zatem ruchy wyprzedzające podjąć, aby system udźwignął ewentualny przyrost pacjentów pocovidowych w wentylacji domowej? Zdaniem prof. Andrzeja Fala, przede wszystkim chodzi o weryfikację wskazań, kwalifikacji, sposobu i wysokości finansowania tego świadczenia.

– Mam nadzieję, ze będziemy wygaszać pandemię, ale ona jest z nami. Myślę, że powinniśmy na to spojrzeć priorytetyzując migrację tych pacjentów do wentylacji domowej. Ze względu na bezpieczeństwo pacjentów i na drugim miejscu – koszty – wyjaśnił. Zdaniem prof. Andrzeja Fala, równie istotne jest popularyzowanie wśród pacjentów, ich rodzin, ale również osób, które w przyszłości mogą mieć wskazania do wentylacji wiedzy w zakresie możliwości korzystania z respiratora w domu pacjenta. – Chodzi o to, żeby powiedzieć im, co to jest i jakie są zyski dla pacjenta. Myślę, że to jest również bardzo istotne – podsumował prof. Andrzej Fal.

Czytaj także: Dr Robert Suchanke: Wyzwania leczenia domowym respiratorem w dobie pandemii COVID-19

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Cię zainteresował, to bądź na bieżąco i dołącz do grona obserwujących nasze profile społecznościowe. Obserwuj Facebook, Obserwuj Instagram.