Na czym polega operacja stabilizacji kręgosłupa u osoby chorującej na rdzeniowy zanik mięśni (SMA)? I przede wszystkim, kiedy pacjent powinien trafić na stół operacyjny, tłumaczy dr n. med. Tomasz Potaczek, specjalista ortopedii i traumatologii narządu ruchu z Uniwersyteckiego Szpitala Ortopedyczno-Rehabilitacyjnego w Zakopanem.

Objęcie leczeniem spinrazą chorych na rdzeniowy zanik mięśni to milowy krok w leczeniu tej choroby. Lek podaje się dokanałowo, przez wkłucie lędźwiowe. Innymi słowy kondycja kręgosłupa chorego ma tu duże znaczenie. Tymczasem przy rdzeniowym zaniku mięśni deformacje kręgosłupa występują u chorych powszechnie. 

Obniżają komfort ich życia, ale również mogą uniemożliwiać podanie leku. 

Trzeba otwarcie powiedzieć, że deformacje kręgosłupa są obecne u prawie wszystkich pacjentów – rozpoczął swoje wystąpienie podczas seminarium naukowego poświęconego rdzeniowemu zanikowi mięśni w podwarszawskim Józefowie dr n. med. Tomasz Potaczek.

O ile łagodne skrzywienia nie powinny zaburzać możliwości dokanałowego podawania leku, o tyle istotne skrzywienie jest już problematyczne. 

Trzeba jednak pamiętać, że skrzywienie kręgosłupa postępuje. Wpływają na to choćby fazy rozwoju, w których dziecko intensywnie rośnie (mniej więcej od 3. do 5. roku życia, między 8. a 10. rokiem życia, a potem w okresie dojrzewania).

Operacja – sposób na korekcję kręgosłupa u chorych na SMA

Jedyną trwałą formą korekcji skrzywienia kręgosłupa  jest leczenie operacyjne. Trwałą czyli taką, która nie spowoduje, że ta deformacja nawróci. Niestety, może postępować deformacja klatki piersiowej. Klatka staje się dzwonowata. Jej szerokość na samym dole staje się większa niż u samej góry. Z kolei temu zapobiega się między innymi stosując wentylację chorego – tłumaczył dr Tomasz Potaczek.

Kiedy wykonać operację kręgosłupa?

U różnych chorych skrzywienie kręgosłupa postępuje w różnym tempie. Kontrola stopnia skrzywienia jest jednak istotna choćby dlatego, że chory powinien z odpowiednim momencie trafić na zabieg korygujący kręgosłup. A z tym bywa różnie.

– Skrzywienie wielkości około 50-60 stopni powinny być korygowane. Oznacza to, że chory operację powinien mieć mniej więcej w wieku 10-13 lat – tłumaczy dr n. medycznych Tomasz Potaczek.

Praktyka pokazuje jednak, że na stół operacyjny doktora Potaczka i jego zespołu dość często trafiają chorzy ze skrzywieniami rzędu 80 czy 90 stopni.

Dlaczego tak się dzieje?

– Zanim lekarze rozpoznają stopień skrzywienia kręgosłupa – mija czas. Zanim chory trafi do ośrodka, który zajmuje się operacjami – również mija czas. Idealnie byłoby, gdyby chorzy trafiali do nas wcześniej – wylicza dr. n. med. Tomasz Potaczek.

Oprócz tego zdarzają się pacjenci, którzy na operację kręgosłupa są kierowani dużo za późno. 

Jaki jest efekt operacji?

– Ideą wszystkich operacji kręgosłupa ze stabilizacją jest to, że kręgosłup od tej najniższej śrubki do najwyższej staje się usztywniony. To znaczy pacjent nie ma możliwości zrobienia ruchu tzw. kociego grzbietu, żeby go wygiąć do tyłu – tłumaczy dr n. med. Tomasz Potaczek. Operacja, której poddawani są chorzy na rdzeniowy zanim mięśni ma za zadanie odtworzyć lordozę lędźwiową, której pacjenci z SMA nie mają.

Dzieje się tak, ponieważ siedzą zgięci z globalną kifozą, która utrudnia codziennie funkcjonowanie – tłumaczy dr n. med. Tomasz Potaczek.

Co się dzieje z kręgosłupem po operacji?

Zabieg w uproszczeniu polega na wszczepieniu pręta stabilizującego kręgosłup.

– Około rok po wykonaniu zabiegu, w warunkach normalnych nie jesteśmy w stanie w ogóle odróżnić, czy jesteśmy na wysokości więzadła żółtego, łuku, itp. Wszystko stanowi jednolitą, białą kość. Od najniższej śrubki do najwyższej – dodaje Tomasz Potaczek.

Operacja kręgosłupa poprawia więc postawę chorego, poprawia komfort jego życia, ale może uniemożliwiać, a przynajmniej istotnie utrudniać wprowadzenie igły do nakłucia lędźwiowego do bloku kostnego.

– Na tak zwanego czuja jest to zupełnie niemożliwe. Można się posiłkować nawigacją za pomocą tomografii, bo może się znaleźć jakieś drobne miejsce, gdzie jest kilkumilimetrowa przerwa miedzy tymi kośćmi. Wówczas kontrolując położenie igły tomografem możemy ją wprowadzić – tłumaczy dr. n. med. Tomasz Potaczek.

Nie u wszystkich pacjentów będzie to jednak możliwe.

Doświadczenia zespołu dr. Potaczka wskazują jednak, że dla tych chorych, u których klasyczne dokanałowe podanie leku jest niemożliwe, rozważyć można zabieg laminotomii – czyli wycięcia kostnego okna, przez które możliwe może się okazać podanie spinrazy. Na początku lipca dr Potaczek mówił o 15 pacjentach, którzy przeszli ten zabieg. 

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Cię zainteresował, to bądź na bieżąco i dołącz do grona obserwujących nasze profile społecznościowe. Obserwuj Facebook, Obserwuj Instagram.