Dyzartria dla chorego często wiąże się z traumą. Jest ona związana z brakiem możliwości sprawnego wyartykułowania potrzeb, a także świadomością braku zrozumienia ze strony otoczenia. Dyzartria kojarzy się także z poczuciem izolacji, ostracyzmu, wykluczenia. Często zdarza się, że osoby z dyzartrią niesłusznie uważa się za dotknięte niepełnosprawnością intelektualną. Na czym polega dyzartria? Jak ją leczyć?

Dyzartria – na czym polega

Dyzartria jest zaburzeniem mowy. Pochodzi z greckiego dys + artroun, co oznacza  niezdolność do wyraźnego wypowiadania się. Oznacza zespół zaburzeń opuszkowo-fonacyjno-artykulacyjnych,  spowodowany uszkodzeniem ośrodków i dróg unerwiających aparat mówienia, występujących mimo poprawnego planu mowy.

Dyzartria jest związana z nieodpowiednią pracą nerwów czaszkowych unerwiających struktury jamy ustnej, podniebienia, gardła i szyi, co może łączyć się również z trudnościami w jedzeniu, przełykaniu pokarmów i ślinieniem się, tj. dysphagią.

Osoba dotknięta dyzartrią doskonale wie, co i jak chce powiedzieć, lecz z powodu utraty pełnej kontroli nad mięśniami artykulacyjnymi (mięśniami języka, podniebienia, gardła, krtani) nie jest w stanie tego zrobić poprawnie. Zaburzenia te są efektem uszkodzeń na różnych poziomach układu nerwowego. Konkretne objawy dyzartrii uzależnione są od lokalizacji uszkodzeń.

– Dyzartria odnosi się tylko i wyłącznie do zaburzeń obwodowych, a w centrum, czyli w mózgu, odbywa się prawidłowe planowanie wypowiedzi. Problem dotyczy tylko mięśni wykonawczych. Charakterystycznymi ćwiczeniami przy dyzartrii są ćwiczenia mięśni narządów mowy, czyli świadome poruszanie mięśniami języka, warg, policzków, podniebienia miękkiego. Mają one za zadanie zwiększenie sprawności aparatu mowy. W dyzartrii bardzo ważne są także ćwiczenia oddechowe, którymi wzmacniamy przeponę i zwiększamy długość wydechu i ćwiczenia fonacyjne. W dyzartrii zwracamy uwagę na prawidłową pozycję ciała do ćwiczeń lub do jedzenia, picia, mówienia – tłumaczy Magdalena Mazur, dyrektor Centrum Neuroterapii i Neuroregeneracji NSL.

Aparat mowy – skomplikowany instrument, na którym uczymy się grać od wczesnego dzieciństwa

Aparat mowy jest jak dość skomplikowany instrument. I tak jak nie wystarczy znać nut, by umieć zagrać na fortepianie zapisaną w nutach melodię, tak nie wystarczy mieć świadomości słów, by poprawnie mówić. By zagrać, trzeba wiedzieć jak ułożyć palce na klawiaturze, kiedy który nacisnąć, w jakim tempie, itp. Podobnie jest z mówieniem. By wydobyć konkretne dźwięki, trzeba odpowiednio ułożyć aparat mowy. Ta zdolność to artykulacja. Opiera się na odpowiednim ukształtowaniu jamy gardłowej, ustnej i nosowej oraz narządów mowy: języka, szczęki, podniebienia miękkiego. Uczymy się tego od wczesnego dzieciństwa.

Dyzartria – gdy “instrument” zawodzi

Są jednak sytuacje, że aparat mowy nie działa tak jak powinien. Dzieje się tak, gdy zawodzą nerwy lub mięśnie. Inaczej mówiąc, gdy jama ustna, podniebienie, gardło, język działają nieprawidłowo lub dociera do nich nieprawidłowy sygnał do działania. Ma to oczywiście swoje konsekwencje w sposobie artykulacji. Jej zaburzenia to właśnie dyzartria. Dotknięta dyzartrią osoba może mówić:

  • znacznie wolniej
  • niewyraźnie
  • z płaską intonacją
  • bełkotliwie
  • z zaburzonym rytmem mówienia
  • z zaburzoną głośnością mówienia.

Najcięższą formą dyzartrii jest anartria – mowa pacjenta jest wówczas w zasadzie zniesiona. Co ciekawe, zazwyczaj przy dyzartrii tworzenie samogłosek nie sprawia problemów, te pojawiają się przy używaniu aparatu mowy do tworzenia spółgłosek, które wymagają większej pracy.

Często osoby dotknięte dyzartrią bywają odbierane jako nieprzyjemne. To wynika z tonu głosu. W dyzartrii nie jest on jednak spowodowany realnym nastrojem pacjenta, a kłopotami z artykulacją. Niestety, zdarza się również, że osoby cierpiące na dyzartrię spotykają się ze społecznym ostracyzmem – zarówno w wieku dorosłym, jak i w dzieciństwie, nie budują prawidłowych relacji, mają kłopoty z funkcjonowaniem w społeczeństwie. Ponadto środowisko często błędnie interpretuje dyzartrię jako symptom niepełnosprawności intelektualnej lub zaburzeń psychicznych, co dotkniętą nią osobę jeszcze bardziej frustruje i zamyka na społeczne kontakty.

Rodzaje dyzartrii

W zależności od uszkodzeń układu nerwowego, specjaliści wyróżniają kilka rodzajów dyzartrii. Najczęściej wyróżnia się dyzartrie:

  • wiotką – wynika ona z osłabionego napięcia mięśniowego. Wskutek tego mowa pacjenta staje się nosowa, bezgłośna, “zamazana”. Zaburzenie występuje na przykład w przebiegu miastenii i miopatiach, rdzeniowym zaniku m (SMA), DMD – dystrofii mięśniowej Duchenne’a
  • spastyczną – wynika ze zbyt dużego, ale niekontrolowanego napięcia mięśni. Cierpiący na nią pacjent mówi bardzo wolno, nosowo, chrapliwie, w niskiej tonacji np. w przypadku MPD – mózgowego porażenia dziecięcego.
  • hipokinetyczną – mięśnie odpowiedzialne za artykulację działają wolniej i cechuje je sztywność. Mowa jest cicha lub wybuchowa, potrafi przyspieszać bez woli chorego, a intonacja jest uboga. Głos drży. Pojawia się np. w parkinsonizmie
  • hiperkinetyczną – chory ma kłopoty z wysokością i głośnością mowy, a także z zapanowaniem nad rytmem i tempem mowy. Ten rodzaj dyzartrii cechuje także nadmierne wydłużenie artykulacji samogłosek
  • ataktyczna – wywołana jest uszkodzeniem móżdżku i/lub dróg móżdżkowych, co powoduje zaburzenia koordynacji ruchów oddechowych, fonacyjnych i artykulacyjnych. Jej przyczyną jest nieprawidłowa koordynacja ruchowa mięśni odpowiadających za artykulację. Mowa pacjenta staje się monotonna, spowolniała, niewyraźna. Czasami pacjent po kilka razy powtarza to samo słowo (palilalia). Występuje np. w przebiegu choroby neurodegeneracynej SCA – ataksji rdzeniowo-móżdżkowej.
  • mieszaną.

Skąd się bierze dyzartria?

W uproszczeniu, dyzartrię powoduje uszkodzenie mózgu lub układu nerwowego przekładające się na zaburzenia pracy aparatu ruchowego mowy. Dyzartria może się pojawić w przebiegu wielu schorzeń.

Są to na przykład:

  • choroba Parkinsona
  •  MDP – porażenie mózgowe
  • dystrofia mięśniowa
  • zespół Guillain-Barre
  • choroba Taya-Sachsa
  • choroba Huntingtona
  • stwardnienie zanikowe boczne (SLA)
  • borelioza/neuroborelioza
  • choroba Wilsona
  • stwardnienie rozsiane (SM)
  • SMA – rdzeniowy  zanik mięśni,
  • DMD- dystrofia mięśniowa Duchenne’a.
  • SCA – ataksja rdzeniowo-móżdżkowa
  • zespół Moebiusa
  • zespół Charge.

Może być również wynikiem urazu głowy lub wystąpić u osób nadużywających leków lub narkotyków.

Diagnoza dyzartrii

Dyzartrii nie można lekceważyć. Choć sama w sobie nie jest chorobą, świadczy o tym, że coś w organizmie nie działa prawidłowo. Dyzartria może być objawem bardzo poważnych chorób. Również takich, które stanowią zagrożenia dla życia. Na przykład o podłożu onkologicznym.

Gdy pacjent trafia do specjalisty z dyzartrią, lekarz zajmuje się najpierw zdiagnozowaniem, dlaczego do niej doszło. Pacjent przechodzi takie badania jak:

  • tomografia komputerowa głowy
  • rezonans magnetyczny całego ciała
  • badanie elektromiograficzne EMG
  • badania krwi i moczu
  • punkcja lędźwiowa w celu pobrania płynu mózgowo-rdzeniowego.

Badania obrazowe mają na celu wykrycie ewentualnego ogniska choroby nowotworowej, na przykład guza mózgu uciskającego na nerwy.

Bada się również sprawność aparatu mowy pacjenta, który najlepiej ocenia specjalista logopeda/neurologopedia. Obejmują one:

  • czytanie na głos
  • zdmuchiwanie świeczki
  • wykonywanie ruchów językiem
  • wystawianie języka
  • śpiewanie
  • liczenie
  • wydawanie dźwięków
  • ruchy warg.

Choć sposób badania aparatu mowy nie kojarzy się może z poważną procedurą medyczną, dostarcza specjaliście wielu informacji. Wysnute z nich wnioski pozwolą na dobranie optymalnej terapii z uwzględnieniem nasilenia dolegliwości i indywidualnych potrzeb i możliwości danego pacjenta.

Trening ze specjalistą

Leczeniem dyzartrii zajmują się neurolodzy, logopedzi, neurologopedzi. Zasadniczo chodzi o indywidualne dobranie ćwiczeń do rodzaju i nasilenia dolegliwości. Specjaliści potrafią dostosowanym do potrzeb pacjenta treningiem aparatu mowy stymulować, a także wzmacniać mięśnie uczestniczące w powstawaniu mowy.

Jak zapewnia Magdalena Mazur z Centrum Neuroterapii i Neuroregeneracji NSL działającego w Gorzowie Wielkopolskim, nie ma się czego obawiać, ponieważ ćwiczenia nie bolą.

– Absolutnie nie powodują dyskomfortu. Są dobierane do możliwości psychofizycznych pacjenta, a także jego indywidualnych cech i potrzeb. Terapia jest rozpisywana na kilka etapów. Rozpoczynamy od tego, co chcemy uzyskać najszybciej, czyli na przykład: pracujemy nad lepszym oddechem, lepszym jedzeniem, mówieniem, itp. Ćwiczenia absolutnie nie są niekomfortowe. Są bardzo fajne. Świadomy pacjent czuje, że one mu pomagają. Natomiast w przypadku bardzo małych dzieci albo osób nie do końca przytomnych, wykonuje się ćwiczenia bierne. W dyzartrii specjalista stosuje na przykład różne masaże. One także nie bolą. Z założenia w terapii nigdy nie używamy przemocy.

Ćwiczenia z powodzeniem można wykonywać w domu.

Jak wygląda taka terapia? – Logopeda przygotuje, po bardzo dokładnym zbadaniu pacjenta i zdiagnozowaniu, plan terapii, a także opracuje indywidualne ćwiczenia dla pacjenta w domu. Zazwyczaj jest tak, że przepracuje je z pacjentem w gabinecie. Jeśli jest z nim opiekun – osoba towarzysząca będzie mogła uczestniczyć w procesie terapeutycznym, a potem wszystko powtarzać w domu. Każde z tych ćwiczeń pacjent może powtórzyć samodzielnie lub w asyście opiekuna. One nie są trudne, są odpowiednio dobrane do możliwości pacjenta – zapewnia Magdalena Mazur.
Efekt ćwiczeń może być tak różny, jak różne są przyczyny dyzartrii.

Efekty ćwiczeń zależą od podłoża dyzartrii

– Zależy od rodzaju dyzartrii i problemów, z jakimi pacjent się boryka. Inaczej będą wyglądały efekty terapii osoby z chorobą neurodegeneracyjną (taką jak stwardnienie rozsiane – SM, ataksja rdzeniowo-móżdżkowa, rdzeniowy zanik mięśni – SMA czy różne dystrofie mięśniowe) –  z reguły są to bowiem choroby postępujące pomimo tego, że chorzy (jak w przypadku dzieci z SMA) przyjmują leki hamujące rozwój choroby i polepszające stan chorego. Inaczej wyglądają natomiast efekty ćwiczeń osoby, która ma porażenie jednego czy dwóch nerwów twarzowych i z tego względu ma trudności z mówieniem – tłumaczy Magdalena Mazur, neurologopeda.

To jednak nie wszystko. W przypadku, gdy dyzartria stanowi komunikacyjną barierę w porozumiewaniu z otoczeniem, specjalista wie, jak nauczyć pacjenta mówić wolniej i nauczyć go wyraźniejszej artykulacji. Niekiedy pacjenci dotknięci dyzartrią uczą się również prawidłowego oddychania. Przekłada się ono bowiem na głośność i sprawność wypowiedzi.

Tekst powstał we współpracy z:

 

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Cię zainteresował, to bądź na bieżąco i dołącz do grona obserwujących nasze profile społecznościowe. Obserwuj Facebook, Obserwuj Instagram.