– Prawidłowo przeprowadzona wycena taryf powinna objąć wszystkie formy tego świadczenia – tłumaczy dr Zbigniew Szkulmowski, kierownik Ośrodka  Wentylacji Domowej w Bydgoszczy i przewodniczący sekcji wentylacji domowej Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii.

Finansowanie wentylacji domowej to system naczyń powiązanych

Monika Rydlewska: O wentylacji domowej wiele się ostatnio mówi w kontekście zmniejszenia wyceny świadczenia przez AOTMiT. Jak ich wejście w życie w zaproponowanym kształcie wpłynęłoby na działalność i płynność działalności ośrodków wentylacji domowej?

dr Zbigniew Szkulmowski: Sprawa jest skomplikowana. W grupie pacjentów  wentylowanych w ramach programu wentylacji domowej są chorzy, którzy mają bardzo różne schorzenia. A także bardzo różny stopień niewydolności oddechowej i konieczny przez to stopień nakładów sprzętowych i kadrowych na to, żeby byli skutecznie leczeni.

W każdym podmiocie zajmującym się wentylacją domową występują pacjenci wentylowani inwazyjnie lub ciężcy pacjenci wentylowani nieinwazyjnie, np. z chorobami nerwowo-mięśniowymi, ale także pacjenci, którzy wymagają mniej nakładów sprzętowo-kadrowych. Np. pacjenci z hipowentylacją otyłych czy niektórzy pacjenci ze skoliozami.

W ostatnim okresie AOTMiT zajął się wyceną świadczenia wentylacji domowej. Zrobił to jednak w tym przypadku w sposób szczególny. Zajął się zmianą wyceny wyłącznie części tego świadczenia; w części dotyczącej pacjentów, którzy wymagają mniejszych nakładów sprzętowych i kadrowych. Czyli chorych wymagających wentylacji nieinwazyjnej z wyłączeniem pacjentów z chorobami nerwowo-mięśniowymi i dzieci.
AOTMiT oceniła, że świadczenia te można wycenić od 20 do nawet 62% niżej niż do tej pory.

Finansowanie w zależności od rodzaju wentylacji

Dotychczasowe wyceny były różne w zależności od rodzaju wentylacji. Wyższe kwoty przyznawano za leczenie chorych inwazyjnych. Nieco niższe za wentylowanych nieinwazyjnie z chorobami nerwowo-mięśniowymi i za dzieci. Wyceny za leczenie pozostałych chorych wentylowanych nieinwazyjnie stopniowo zmniejszały się – w zależności od ilości godzin wentylacji w ciągu doby. Najniższe dotyczyły pacjentów wentylowanych mniej niż 8 godzin na dobę. Różnice w finansowaniu poszczególnych grup nie były jednak bardzo duże. Mimo że w tej ostatniej grupie nakłady sprzętowo-kadrowe były znacząco niższe. I właśnie w tej ostatniej grupie wycena AOTMiT była najniższa, z obniżeniem o 62%.

„Wycenę taryf za świadczenie należy rozpatrywać globalnie”

Tymczasem problem polega na tym, że wycenę taryf za to świadczenie należy rozpatrywać globalnie. Ośrodki wentylacji domowej w większości leczą pacjentów ze wszystkich grup. Zarówno inwazyjnych, jak i nieinwazyjnych.

Tak podobne finansowanie we wszystkich grupach (przy różnych nakładach sprzętowo-kadrowych) oznacza, że finansowanie w grupach o większych nakładach jest zdecydowanie zbyt małe, a w grupach o najmniejszych nakładach jest nieco wyższe od kosztów. Choć, oczywiście, nie o 62% – jak wyceniła AOTMiT.

Tak jak wspomniałem: ośrodki prowadzące wentylację domową mają pacjentów ze wszystkich grup. Wyrównują niedobory finansowania w grupach najbardziej kosztochłonnych nadmiarami z grup wymagających najmniejszych nakładów. Zatem teraz, kiedy po wycenie AOTMiT zmniejszy się finansowanie w grupach najmniej kosztochłonnych, nie będzie jak dofinansować niedoborów w grupach najbardziej kosztochłonnych. Powstanie więc deficyt, który może poważnie zachwiać finansami ośrodków i spowodować utratę przez nie płynności finansowej.

Prawidłowo przeprowadzona wycena taryf powinna objąć wszystkie formy tego świadczenia. Pacjentów wentylowanych inwazyjnie, nieinwazyjnie, a także  dzieci. Tylko wtedy można by ustalić wysokości taryf, które pozwoliłyby w sposób optymalny dopasować finansowanie do potrzeb pacjentów.

Konsekwencje dla systemu, pacjenta, świadczeniodawcy

Monika Rydlewska: Jakie mogą być konsekwencje wejścia w życie obniżek taryf zaproponowanych przez AOTMiT?

Dr Zbigniew Szkulmowski: W tym momencie, jeśli przyjęte zostaną zmiany opracowane przez AOTMiT, jest bardzo prawdopodobne, że płynność finansowa wielu ośrodków, zwłaszcza tych, które prowadzą leczenie pacjentów ciężkich, do którego się dokłada, ulegnie załamaniu. Istnieje ryzyko, że spora część tych pacjentów nie będzie mogła być leczona w domu, bo nie będzie na to środków.

Monika Rydlewska: No właśnie. Czasami jako jeden z argumentów w negocjacjach z płatnikiem padają stwierdzenia, że pacjenci pozbawieni wentylacji domowej wróciliby do szpitali. Taki komunikat mocno wpływa na poczucie bezpieczeństwa pacjentów i ich bliskich. Czy taki scenariusz jest w ogóle możliwy?

dr Zbigniew Szkulmowski: Czy taki scenariusz przeprowadzony w sposób celowy byłby możliwy – wątpię. Wątpię, żeby ktokolwiek, kto zajmuje się służbą zdrowia, mógł podjąć celowe działania, które skutkowałyby niemożnością prowadzenia wentylacji mechanicznej w domu przez ośrodki, które się tym zajmują. Myślę, że może dojść do sytuacji, która – tak jak powiedziałem – może zaburzyć działanie niektórych podmiotów zajmujących się wentylacją domową; w taki sposób, że gwałtownie zmniejszony poziom finansowania może istotnie zaburzyć ich płynnością finansową.

W tym momencie, faktycznie, jeśli te ośrodki nie będą w stanie prowadzić wentylacji, to ich pacjenci do szpitali pewnie musieliby wrócić. Albo trafić pod opiekę innych podmiotów. Natomiast mówimy o pacjentach, którzy są najciężej chorzy, wymagają najwięcej nakładów. Przy ograniczonym powszechnie finansowaniu, gdyby takie nastąpiło, myślę, że byłoby trudno innym podmiotom przyjąć pacjentów najcięższych. Takich, do których leczenia trzeba dokładać środki.

„Jeszcze raz powtarzam: nie powinno do czegoś takiego dojść”

Wydaje mi się, że może być spory problem, jeśli się podejmie jakieś ruchy, które są nieprzemyślane. Poczynione przez kogoś, kto nie będzie sobie zdawał sprawy, że świadczenie wentylacji domowej to pewien system naczyń połączonych. Zarówno jeśli chodzi o kwestie finansowania, jak i opieki nad pacjentami w różnych grupach.

Jeszcze raz powtarzam: nie powinno do czegoś takiego dojść. Myślę, że taki scenariusz jest bardzo mało prawdopodobny. Ustawodawcy podejmują działania zmierzające do poprawy stanu pacjentów w różnych dziedzinach ochrony zdrowia. Wydaje się więc, że w tym wypadku nie będę podjęte żadne działania nieprzemyślane; mogące odbić się negatywnie na świadczeniach dla pacjentów wentylowanych.

Czytaj także: Wentylacja domowa: Liczba chorych, możliwości techniczne i medyczne się zmieniają

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Cię zainteresował, to bądź na bieżąco i dołącz do grona obserwujących nasze profile społecznościowe. Obserwuj Facebook, Obserwuj Instagram.

Jeśli jesteś zainteresowany otrzymywaniem informacji o nowych publikacjach - zapisz się do naszego newslettera.