Jakie są korzyści domowego leczenia respiratorem? Znaczne. Dla chorego oznacza ono większy komfort, a także mniejsze ryzyko zapadania na częste przy leczeniu szpitalnym infekcje. Warunki domowe sprzyjają również lepszemu odżywieniu chorego. W niektórych przypadkach wentylacja domowa może się nawet przełożyć na poprawę samodzielności oddechowej. 

Zanim pojawiła się w Polsce możliwość korzystania z respiratorów w domach pacjentów, przebywali oni na oddziałach intensywnej terapii.  Wszystko zmieniło się kilkanaście lat temu. Zaczęły wówczas powstawać ośrodki wentylacji domowej, dzięki którym chorzy mogli wrócić do znanego sobie otoczenia. To rozwiązanie pozwoliło nie tylko odciążyć oddziały intensywnej terapii, ale – przede wszystkim – zdecydowanie polepszyło komfort pacjentów na kilku płaszczyznach.

Mniejsze ryzyko infekcji

Powrót do domu pacjentów po zabiegu tracheostomii, którzy są leczeni respiratorem w domach, wiąże się z wielkimi korzyściami medycznymi. Przede wszystkim, opuszczenie szpitala zmniejsza ryzyko infekcji. A te w przypadku osób wentylowanych mogą mieć ciężki przebieg. Warunki domowe są dla chorego zdecydowanie korzystniejsze również dlatego, że poprawia się stan jego odżywienia. Ma to swoje konsekwencje w zdecydowanej poprawie skuteczności zabiegów fizykoterapeutycznych. Ich bezpośrednią konsekwencją jest szansa na poprawę pracy mięśni oddechowych. To bardzo ważne, ponieważ u części chorych może się to w perspektywie czasu przełożyć na poprawę samodzielności oddechowej. Znane są przypadki, gdy wspomaganie oddechu przez rurkę tracheostomijną można było zastąpić nieinwazyjnymi metodami wentylacji (przez maskę) czy nawet – w dalszym etapie leczenia – zupełnie zrezygnować z aparatury wspomagającej. 

Sprawnie zorganizowana opieka wydłuża życie

Jak wynika z badań, korzystanie z wentylacji mechanicznej w warunkach domowych może wydłużyć życie chorego.

Liczne prace wykazują kilku-, a nawet kilkunastoletnie okresy przeżycia chorych wentylowanych w warunkach domowych, zarówno u dorosłych, jak i u dzieci. (…) Tak długie okresy przeżycia uzależnione są nie tylko od samego faktu posiadania i stosowania respiratora w domu, ale przede wszystkim od właściwej organizacji opieki nad chorym – zauważa doktor nauk medycznych Zbigniew Szkulmowski z Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 im. dr. Jurasza w Bydgoszczy.

Dom to poczucie bezpieczeństwa

Domowa wentylacja ma – poza aspektem medycznym – również wymiar społeczny. Wystarczy sobie uzmysłowić, że przykuty do szpitalnej aparatury chory nie ma możliwości współuczestniczenia w życiu rodziny, co jest dla niego bolesne. Podobnie jest z jego bliskimi. Chcąc spędzać przy nim każdą wolną chwilę, praktycznie nie wychodzą ze szpitala. Mimo najlepszych chęci rodziny, nie sposób w tej sytuacji uniknąć dezorganizacji życia codziennego. Z czasem, zaczynają się nawarstwiać trudności i zaległości, związane z najprostszymi czynnościami. Nagle w rodzinie, która przed chorobą działała jak dobrze naoliwiony mechanizm, kłopoty zaczynają sprawiać prozaiczne czynności: umykają rachunki, brakuje czasu na zakupy, posprzątanie mieszkania czy pomoc w odrabianiu lekcji dzieciom, pojawiają się kłopoty wychowawcze. Jednym słowem, życie rodziny zaczyna się skupiać wokół szpitalnego łóżka chorego.

Tymczasem, chory może być wentylowany w warunkach domowych, co znacznie poprawia jego komfort życia. Może współuczestniczyć – na tyle, na ile pozwala mu na to zdrowie – w życiu rodzinnym. Przebywa w znanej przestrzeni, zapewniającej mu poczucie bezpieczeństwa i ma stały kontakt z najbliższymi. To szczególnie istotne w przypadku osób wentylowanych długoterminowo. Zwłaszcza w sytuacji, kiedy dalsza hospitalizacja nie przełoży się na poprawę stanu ich zdrowia. Gdy chory zmaga się z ciężkim, postępującym, nierzadko terminalnym schorzeniem – możliwość przebywania z rodziną, a nie w szpitalnej sali, jest dla niego wielką wartością. 

Rozwiązanie tańsze dla systemu 

Leczenie respiratorem w domu zamiast na oddziale szpitalnym niesie ze sobą również znaczne korzyści ekonomiczne – dla systemu opieki zdrowotnej. Tego jednak ani chorzy, ani ich rodziny nie odczuwają na własnej skórze. Wentylowanie pacjentów w domach lub zakładach opiekuńczo-leczniczych to  tańsze rozwiązanie niż opieka w szpitalnych oddziałach intensywnej terapii. Na koszty wpływa również konieczność leczenia wszelkich powikłań, np. infekcji, które w domowym modelu opieki zdarzają się znacznie rzadziej.  Tym bardziej więc dziwi, dlaczego liczba miejsc w zakładach opiekuńczo-leczniczych ciągle jest dalece niewystarczająca. Do korzystania z wentylacji mechanicznej w domach również ustawiają się kolejki chętnych. Na tym przykładzie widać, że system nie poradził sobie do tej pory ze wsparciem dla rodzin chorych wentylowanych za pomocą respiratorów. 

Chory w domu – problem niewystarczającego wsparcia

Z czego trzeba sobie zdawać sprawę, używanie respiratora w warunkach domowych niesie ze sobą również wyzwania. Najbliżsi – decydując się na takie rozwiązanie – muszą im sprostać. Zorganizowanie terapii w domu wymaga przejęcia przez rodzinę trudu opieki nad chorym. Może się to wiązać chociażby ze sporym finansowym obciążeniem domowego budżetu. W przypadku osób niepełnosprawnych, koszty opatrunków i materiałów pielęgnacyjnych mogą być stosunkowo wysokie. Ponadto, w takiej sytuacji trzeba liczyć się z tym, że jeden z opiekunów będzie musiał zrezygnować z pracy, by móc opiekować się chorym lub – wręcz przeciwnie – pracować więcej, by zapewnić środki na opłacenie wykwalifikowanego opiekuna. Instytucjonalne wsparcie dla chorych i bliskich w tym zakresie jest w Polsce dalece niewystarczające.