Zapraszamy do lektury wywiadu, którego dr n. med. Zbigniew Szkulmowski – lekarz anestezjolog, który przed ponad 20 laty utworzył w Bydgoszczy pionierski w Polsce ośrodek zajmujący się wentylacją domową dla chorych z ciężką niewydolnością oddechową – Medowent sp. z o.o. – udzielił Nowej Trybunie Opolskiej.

Niewydolność oddechowa

Krzysztof Strauchmann: Rozmawiamy przy okazji otwarcia w Prudniku Ośrodka Diagnostyki i Leczenia Niewydolności Oddechowej. Dla wielu ludzi nie mających dużego kontaktu z medycyną to coś nowego. Co oznacza ciężka niewydolność oddechowa dla chorego?

dr Zbigniew Szkulmowski: Pacjenci z ciężką niewydolnością osiągają takie zaawansowanie swojej choroby, że wymiana gazowa czyli wydalanie dwutlenku węgla i przyswajanie tlenu, jest u nich bardzo upośledzona. To się dzieje zwłaszcza w nocy, w czasie snu. Pacjent oddycha z ogromnym wysiłkiem, jego mięśnie oddechowe bardzo się męczą. Zaburzenia wymiany gazowej powodują problemy z samopoczuciem, brak komfortu życia. Pojawiają się problemy z pracą, bowiem funkcje psychoruchowe organizmu ulegają pogorszeniu. Zdrowie pacjenta jest narażone na poważne powikłania. W efekcie długość życia pacjenta nieleczonego jest znacznie krótsza niż u pacjenta leczonego prawidłowo.

NIV – wentylacja nieinwazyjna

Krzysztof Strauchmann: W prudnickim ośrodku stosujecie nieinwazyjne wspomaganie oddychania. Na czym to polega?

dr Zbigniew Szkulmowski: Wspomaganie wentylacyjne pozwala na odciążenie mięśni oddechowych. Dzieje się to w sposób nieinwazyjny czyli za pomocą respiratora, który przez układ rur i maskę, szczelnie przyłożoną do twarzy, wspomaga oddychanie poprzez wytwarzanie ciśnienia wewnątrz respiratora. To pozwala także na skuteczniejszą pracę układu oddechowego w tych momentach, kiedy organizm nie jest sztucznie wentylowany. Pacjent przebywa pod respiratorem w nocy, a jeśli jego sytuacja tego wymaga, także w kilkugodzinnych sesjach w trakcie dnia. Pomiędzy tymi sesjami może oddychać normalnie i prowadzić normalne życie. Jego komfort życia, aktywność domowa, społeczna znacznie rośnie. Mamy wielu pacjentów, którzy mogli wrócić do aktywności zawodowej.

Wentylacja mechaniczna a komfort życia

Krzysztof Strauchmann: Pierwsi pacjenci z Prudnika z radością opowiadali, jak bardzo polepszyła się ich jakość życia, po wdrożeniu takiej terapii.

dr Zbigniew Szkulmowski: Ogromne są także korzyści całego systemu opieki zdrowotnej, całego społeczeństwa. Ci pacjenci dłużej żyją. Wiele publikacji medycznych potwierdza, że długość życia prawidłowo wentylowanych wyraźnie się wydłuża w przypadku praktycznie wszystkich schorzeń, które wymagają takiego prowadzenia. Chodzi tu o schorzenia płuc, klatki piersiowej i schorzenia nerwowo mięśniowe. Pacjenci wentylowani mechanicznie mniej chorują, mają mniej zaostrzeń w przypadku przebiegu Przewlekłej Obturacyjnej Choroby Płuc. Jeśli już dochodzi do zaostrzenia choroby, to przechodzą to lepiej, można ich szybciej wypisać ze szpitala do domu.

Krzysztof Strauchmann: Czy nasz system opieki zdrowotnej skutecznie potrafi pomóc takim chorym?

dr Zbigniew Szkulmowski: System opieki nad takimi pacjentami, tak jak większość nowych terapii, koncentruje się w większych miastach. Im dalej od centrum tym dostęp jest mniejszy. Dlatego bardzo ważne jest aby takie centra budować także w mniejszych ośrodkach, aby pacjenci mieli bliżej. Inicjatywa powołania takiego środka w Prudniku jest bardzo cenna.

Krzysztof Strauchmann: Jaka jest rola w ośrodków szpitalnych, jak ten w Prudniku?

dr Zbigniew Szkulmowski: Ogromna. Pacjenci chorujący na takie schorzenia trafiają do takich ośrodków. Tam można ich zdiagnozować, poddać procedurom diagnostycznym, które pomogą stwierdzić, czy dany pacjent wymaga takiego leczenia. Do tego potrzeba specjalistycznej aparatury, dostępnej w szpitalu. W warunkach domowych jej użycie jest bardziej skomplikowane. W szpitalu można pacjenta włączyć do terapii. Ustawić tak parametry wentylacji, żeby dalej skutecznie prowadzić ją  już w domu. Potem pacjent wraca do domu pod opiekę bliskich.

Wentylacja mechaniczna w warunkach domowych

Krzysztof Strauchmann: Czy po etapie szpitalnym chory jest w stanie samodzielnie w domu obsłużyć taką aparaturę?

dr Zbigniew Szkulmowski: Terapia wymaga sprzętu, który już w szpitalu odpowiednio ustawiono. Skuteczne leczenie musi być jednak odpowiednio nadzorowane, monitorowane przez personel medyczny. Lekarze czy pielęgniarki, fizjoterapeuci przyjeżdżają do domu, a częstotliwość tych wizyt określają także wymagania NFZ. Ważną informacja jest bowiem to, że od pewnego czasu terapia jest finansowana przez NFZ, a więc całkowicie bezpłatna dla pacjenta. Chory nie ponosi kosztu nadzoru medycznego, nadzoru technicznego nad sprzętem do wentylacji. Sam sprzęt jest użyczany nieodpłatnie.

“Jeszcze do wszystkich nie dotarliśmy”

Krzysztof Strauchmann: Jak duża część populacji może chorować na przewlekłe dolegliwości układu oddechowego?

dr Zbigniew Szkulmowski: W Polsce to świadczenie rozwija się od ok. 20 lat całkiem oddolnie, poprzez ludzi, którzy wprowadzali to w naszym kraju. W sumie takim programem leczniczym objętych jest w kraju ok. 10 tysięcy ludzi. Osiągnęliśmy całkiem niezły poziom, na tle sąsiednich krajów. W przeliczeniu na sto tysięcy ludności mamy ok. 39 pacjentów. W krajach bardziej rozwiniętych ten wskaźnik na sto tysięcy mieszkańców jest jednak nawet kilka razy wyższy niż u nas. Warunki życia są już w Europie podobne. Jeśli u nas pacjentów jest mniej, to znaczy, że jeszcze do wszystkich nie dotarliśmy. Nie wszystkich zdiagnozowano. Żeby objąć terapią wszystkich, którzy tego wymagają, konieczne są większe starania ze strony służby zdrowia ale też mediów, aby dotrzeć z informacją do potrzebujących.

COVID-19 a choroby układu oddechowego

Krzysztof Strauchmann: Czy pandemia Covid zwiększyła zagrożenie przewlekłymi chorobami układu oddechowego?

dr Zbigniew Szkulmowski: Początkowo były podejrzenia, że pandemia Covid 19 zwiększy liczbę pacjentów wymagających wspomaganej długoterminowej wentylacji, ale okazało się, że wzrost jest niewielki. Zmiany w płucach po przebiegu Covid 19 po jakimś czasie ustępują. Przynajmniej w takim stopniu, że pacjenci nie wymagają tego rodzaju terapii. Oczywiście wszystkie choroby dotykające układu oddechowego mogą znacznie przyspieszyć rozwój choroby podstawowej.

Gdy pacjentem jest dziecko

Krzysztof Strauchmann: W Bydgoszczy zajmuje się także opieką nad małymi, kilkumiesięcznymi dziećmi. U nich też wspomaganie oddychania w warunkach domowych jest możliwe?

dr Zbigniew Szkulmowski: Faktycznie, jako jedyny ośrodek w Polsce prowadzimy w Bydgoszczy nieinwazyjną wentylację w warunkach domowych małych dzieci, poniżej pierwszego roku. Wentylacja przez maskę, to dla małych pacjentów alternatywa dla wentylacji inwazyjnej. Ich rozwój płuc wynikający np. ze skrajnego wcześniactwa, w miarę upływu czasu poprawia się i większość w wieku 2 – 3 lat nie wymaga naszej opieki. Pomagamy im przejść przez ten okres, bardzo krytyczny dla dzieci, bez konieczności wykonywania tracheostomii. W tym okresie dziecko zdobywa umiejętności mówienia, bardzo ważną dla dalszego rozwoju psychicznego i rozwoju centralnego układu nerwowego. Dziecko wentylowane nieinwazyjne jest w stanie słyszeć swój głos i mówić.

Dzieci wentylowane inwazyjnie mają te czynności opóźnione, ich rozwój psychoruchowy jest gorszy. To się przekłada na cały późniejszy rozwój. To jednak wymaga ogromnych nakładów pracy. Przez kilka tygodni musimy te dzieci przygotowywać w ośrodkach neonatologicznych do leczenia. Musimy przygotowywać ich rodziców, żeby dziecko mogło bezpiecznie iść do domu. Jednak patrząc na efekty wydaje się, że warto.

Kwalifikacja pacjentów

Krzysztof Strauchmann: Jak można trafić do ośrodka diagnozowania i leczenia niewydolności oddechowej?

dr Zbigniew Szkulmowski: Im więcej dróg, tym lepiej. Jest to schorzenie i sposób leczenia na tyle mało znany, że pacjenci mają jeszcze małą świadomość. Ważne jest więc, aby świadomość możliwości takiego leczenia trafiła do wszystkich pracowników służby zdrowia. Na każdym etapie leczenia, czy w podstawowej opiece zdrowotnej czy w przychodni specjalistycznej, rehabilitacyjnej, personel może takiego pacjenta zlokalizować i skierować do ośrodka. Można się także zgłaszać bezpośrednio. Nawet w sytuacji, gdy pacjent jeszcze nie kwalifikuje się do programu, ale ma schorzenie, które naraża go na rozwój takich dolegliwości, my tego pacjenta wpisujemy na listę w programie profilaktycznym. Mamy z takim pacjentem kontakt, co jakiś czas powtarzamy u niego badania. Jeśli nastąpi pogorszenie stanu zdrowia, ma on skróconą ścieżkę dostępu.

Rozmawiał Krzysztof Strauchmann

Materiał publikujemy dzięki uprzejmości Nowej Trybuny Opolskiej

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Cię zainteresował, to bądź na bieżąco i dołącz do grona obserwujących nasze profile społecznościowe. Obserwuj Facebook, Obserwuj Instagram.

Jeśli jesteś zainteresowany otrzymywaniem informacji o nowych publikacjach - zapisz się do naszego newslettera.