Mówienie jest jedną z najważniejszych umiejętności człowieka. Pozwala komunikować potrzeby, zapewnia poczucie bezpieczeństwa i porozumienie z otoczeniem. Po zabiegu tracheostomii zdolność mówienia staje się ograniczona. Czy chory, który oddycha za pomocą rurki tracheostomijnej, trwale traci zdolność mówienia?

Pomaga oddychać, przeszkadza mówić

W uproszczeniu zabieg tracheostomii polega na wykonaniu w tchawicy otworu, przez który do ciała pacjenta wprowadza się rurkę tracheostomijną. Po zabiegu oddech chorego wspomaga się (lub zastępuje) respiratorem.

Protezowanie dróg oddechowych  niweluje niewydolność oddechową, utrudnia jednak mówienie. Szczególnie w pierwszym okresie po zabiegu. Mówienie staje się możliwe, gdy chory używa rurki pozwalającej na dopływ powietrza do strun głosowych. Co jednak istotne, w czasie gdy pacjent jest wentylowany, nie jest w stanie rozmawiać.

Jak można mówić z rurką tracheostomijną?

Ponowne mówienie jest możliwe poprzez zamykanie rurki tracheostomijnej, pod warunkiem, że pomiędzy tchawicą a rurką jest odpowiednia ilość wolnej przestrzeni. Po zasłonięciu otworu rurki, powietrze jest wydychane przez nos i usta. Powietrze z płuc przechodzi przez struny głosowe, powodując wytworzenie głosu. Otwór rurki można zamykać bezpośrednio palcem lub za pomocą wymiennika HME.

– Miałem rurkę tracheostomijną przez kilkanaście lat. W moim przypadku mowa była cichsza i mniej wyraźna. Właściwie rozumieli mnie tylko najbliżsi – wspomina Mariusz, który z tracheostomią żył prawie 15 lat.

Jak ułatwić mówienie po tracheostomii

– Można użyć rurki tracheostomijnej fenestracyjnej lub spuścić powietrze z balonika. Ja używam tej drugiej metody – tłumaczy na swoim blogu Eugeniusz Danowski, chorujący na miopatię. Jak wspomina czas uczenia się mówienia z respiratorem? – Już w szpitalu zaprezentowano mi, że pomimo respiratora mogę mówić głośno i wyraźnie. Po powrocie do domu lekarz opiekujący się mną pokazał rodzinie, że nie są skazani tylko na mój szept, że z czasem będę mówił i będę rozumiany przez wszystkich – opowiada.

Początkowo pan Eugeniusz mówił szeptem.

– Tylko czasami spuszczano mi powietrze z balonika, który uszczelnia rurkę w tchawicy. Wtedy powietrze dostaje się do krtani na struny głosowe i mogłem mówić głośno. Robiłem to rzadko. Tylko wtedy, gdy musiałem sam zadzwonić do urzędu lub przychodził klient, który nie rozumiał mego szeptu – dodaje. Aktualnie za dnia wypuszcza powietrze z balonika uszczelniającego rurkę tracheostomijną z kołnierzem, a na noc balonik napełnia. – Dzięki temu mogę samodzielnie dzwonić do urzędów, znajomych czy też rodziny. Mogę odebrać telefon od nich. Mam możliwość komunikowania się ze światem. Nie tylko słyszę, ale jestem też słyszany – tłumaczy.

Rurka fenestracyjna

Możliwość mówienia stwarza także rurka fenestracyjna, która powyżej balonika ma umieszczone otwory, dzięki którym powietrze dostaje się na struny głosowe.

Mówienie po tracheostomii – zawory foniatryczne i oratory

Producenci sprzętu medycznego zdają sobie sprawę, jak ważna jest dla chorego utrzymanie zdolności mówienia.

Na rynku dostępne są więc np. specjalne zawory foniatryczne – umożliwiające mówienie i pełniące funkcję wymiennika HME

Dostępne są też oratory, skonstruowane na zasadzie zaworu jednokierunkowego, który otwiera się, by wpuścić powietrze i zamyka podczas wydechu.

Producenci zapewniają, że mogą z nich korzystać zarówno dzieci, jak i dorośli. Pacjent musi być przytomny, świadomy i rozluźniony.

Chorzy którzy przeszli laryngektomię nie mogą używać zaworu do mówienia. Oratora nie używa się także z kołnierzową rurką nie posiadającą fenestracji (co nie pozwoli pacjentowi wydychać).

Nie można go używać także wraz z zastępczymi drogami oddechowymi takimi jak wewnątrzkrtaniowe rurki.