Zdiagnozowanie cukrzycy typu 1 u dziecka bywa dla rodziców szokiem. Z chorobą niełatwo pogodzić się również pacjentom. Choć tak naprawdę wszystko zależy od tego, w jakim wieku ta cukrzyca się ujawni – uważa prof. dr hab. med. Małgorzata Myśliwiec z Kliniki Pediatrii, Diabetologii i Endokrynologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Czy dzieci chorujące na cukrzycę typu I są trudnymi pacjentami?

Sprawna diagnoza – nieoceniona rola lekarza POZ

W diagnostyce i leczeniu dzieci chorujących na cukrzycę typu 1. ważna jest rola i postawa lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. To on powinien jak najszybciej rozpoznać symptomy świadczące o chorobie. Najlepiej na etapie gdy glikemia wynosi 100-125, czyli jej poziom jest tylko nieznacznie podwyższony i nie chory nie ma jeszcze objawów klinicznych. Ważne, by pacjenta sprawnie przekazać do dalszej diagnostyki.

– Żeby sprawdzić, czy zagraża mu w przyszłości cukrzyca – tłumaczy prof. Małgorzata Myśliwiec zaznaczając, że wciąż 1 pacjent na czterech trafia do szpitala dopiero na etapie kwasicy ketonowej.

Na tym jednak kompetencje lekarza POZ się nie kończą. Powinien on bowiem w toku leczenia chorób współistniejących dobierać choremu dziecku leki o najodpowiedniejszym dla cukrzyka składzie, a także nie dopuszczać do rozwoju powikłań choroby i konieczności ich szpitalnego leczenia.

Cukrzyca u niemowlaka

Jeśli cukrzyca da o sobie znać w wieku niemowlęcym lub wczesnym dzieciństwie, a także zostanie szybko wychwycona i sprawnie zdiagnozowana mały pacjent nie będzie właściwie pamiętał życia bez insuliny, bez dbałości o dietę itp.

To również duże wyzwanie dla rodziców i lekarzy prowadzących. Z drugiej jednak strony tak wczesne wykrycie choroby, daje lekarzom nieco szersze możliwości.

– Można zapanować nad pacjentem i to my decydujemy o modelu terapii – uważa prof. dr hab. med. Małgorzata Myśliwiec z Kliniki Pediatrii, Diabetologii i Endokrynologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, wskazując że wykrycie choroby u małego dziecka pozwoli zastosować najnowsze terapie, np. pompy insulinowe, przeciwko którym nieco starsi pacjenci już mogą się buntować.

– W przypadku dzieci, u których leczenie wdrożono bardzo wcześnie, w terapii uczestniczy cała rodzina, bliscy dziecka – dodała prod. Małgorzata Myśliwiec. Oznacza to, że sporo energii lekarze muszą poświęcić na edukację rodziców i bliskich małego pacjenta, tak by potrafili sprawnie obsługiwać sprzęt, reagować w różnych sytuacjach oraz potrafili zarządzać chorobą na co dzień. Pacjent będzie się tego uczył z czasem.

Bunt przeciwko chorobie

Specyfika leczenia starszych dzieci jest nieco inna. Choćby z uwagi na aspekt psychologiczny. Starsze dzieci, szczególnie wkraczające w wiek nastoletni, są bowiem świadome choroby, świadome tego, że różnią się od rówieśników. Bywa więc, że buntują się przeciwko ograniczeniom, które choroba narzuca lub nie chcą nosić urządzeń związanych z chorobą – pomp, ale również glukometrów, itp.

– Dzieci uważają niekiedy, ze to je stygmatyzuje w gronie rówieśników – tłumaczy prof. Małgorzata Myśliwiec. Dlatego w ich przypadku istotna jest rzetelna, ale prowadzona w odpowiedni sposób edukacja. Dziecko musi bowiem zdawać sobie sprawę z konsekwencji np. łamania diety.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Cię zainteresował, to bądź na bieżąco i dołącz do grona obserwujących nasze profile społecznościowe. Obserwuj Facebook, Obserwuj Instagram.