Monika, Sonia i dwóch Łukaszów – Big Heart Bike wreszcie podwoiło skład. Kolejne kilometry będą pokonywać już we czwórkę… jak tylko dojadą do nich rowery.

Monika Spisak i Łukasz Krusz w drodze są od końca czerwca. Sonia Krystoń i Łukasz Proksa dołączyli do nich w Tadżykistanie. Na wyprawę Pamir 2019 z Katowic wyruszyli 25 lipca.

Nasi dzielni rowerzyści po około trzech tygodniach wyzwań zakończyli już uzbecką część trasy i przekroczyli granicę z Tadżykistanem.

W Tadżykistanie

– Bardziej opustoszałej granicy jak ta, nigdy dotąd nie widzieliśmy. Wszechobecne flagi Uzbekistanu i Tadżykistanu, billboardy z prezydentami obu państw w geście uścisku dłoni i sympatyczni strażnicy. Nikogo więcej. No może trzy osoby, które przekraczały granicę – opisują przejście graniczne Big Heart Bike.

Po kurtuazyjnej wymianie zdań i dopełnieniu formalności, przed naszymi dzielnymi rowerzystami Tadżykistan stanął otworem. Powoli płaskie, pustynne lub stepowe krajobrazy zaczęły ustępować zdecydowanie atrakcyjniejszemu dla oka, ale i trudniejszemu do pokonywania krajobrazowi.

– Naszym oczom ukazały się ogromne góry z każdej strony, czyli zupełnie coś innego. Koniec płaskich terenów – opowiadają o pierwszych wrażeniach z Tadżykistanu.

Róże dla Łukasza

Za granicą dojechali do wioski o nazwie Urtakiszok, gdzie Łukasz został przez jedną z dziewczynę obdarowany różami. Ugościła ich też miejscowa ludność.

Zaczęło się od czaju. Ale szybko ilość produktów na obrusie (w Tadżykistanie nie używają stołów, a do posiłku siada się na dywanach) rozrosła się. Podobnie liczba gości. Coraz to nowi przyjaciele naszego gospodarza schodzili się, by zasiąść i posilić się nie tylko jedzeniem, ale przede wszystkim wódką. Robi się coraz później i ciemniej. Więc niespecjalnie mamy ochotę jechać gdziekolwiek dalej, ale z drugiej strony pan Ruzbaj jest już mocno pijany i nieprzyjemny. Z pomocą przychodzi nam pan Rasul, jeden z tamtejszych mężczyzn, mimo wszystko bardziej trzeźwy – relacjonują Big Heart Bike.

W końcu “jeepem”, który okazuje się… zdezelowanym fiatem Tico z nożyczkami w stacyjce dojeżdżają nad rzekę.

– Tam oczekiwał już nas kolejny przyjaciel panów – starszy nauczyciel matematyki z butelką wódki w ręku. Po wesołym posiedzeniu wracamy, mając tę przerażającą świadomość, że nasz kierowca współuczestniczył w obalaniu co najmniej czterech butelek – dodają.

Po noclegu z towarzyszami z poprzedniego dnia, Monika i Łukasz trafili do Sarazmu, który okazał się miejscem niecodziennym.

– Znajdują się tam wykopaliska archeologiczne, objęte patronatem UNESCO, cywilizacji sprzed 5500 lat! Co ciekawe, nikt nie wzbrania nam wejścia, możemy oglądać, a także dotykać do woli czego chcemy, a profesor, pod okiem którego prowadzone są prace tłumaczy nam w którym miejscu znajdowały się poszczególne pomieszczenia. Pozujemy do zdjęć przy kole, które dziesiątki wieków temu było elementem świątyni boga słońca. Cała infrastruktura hotelowo-restauracyjna dopiero się tworzy, a to na okazję przyjazdu samego prezydenta w przyszłym roku – opowiadają Big Heart Bike o kolejnym odwiedzonym na trasie mieście.

Ratunku! Awaria!

W drodze do Duszanbe, gdzie Monika Spisak i Łukasz Krusz mieli się spotkać z Sonią Krystoń i Łukaszem Proksą jeden z rowerów uległ awarii. Po oględzinach okazało się, że w łańcuch wplątała się zapasowa szprycha, która odkleiła się od ramy i pod siłą naporu złamał się hak przerzutki. W ten sposób dalsza jazda rowerem Łukasza okazała się niemożliwa.

– Zdecydowaliśmy się, że będziemy łapać stopa do Duszanbe i tam spróbujemy znaleźć pasującą część. Oprócz tego Monika zaalarmowała resztę ekipy, która jeszcze była w Katowicach, a która tego dnia wyjeżdżała, żeby obdzwonili sklepy rowerowe, kupili konkretny model i przywieźli ze sobą – relacjonują. Do Duszanbe zabrali się z kierowcą mikrobusa wiozącego młodzież na obóz językowy. W Duszanbe korzystają między innymi z gościnności katolickiej parafii.

Gdy Monika i Łukasz poznawali tadżyckie zwyczaje i naprawiali uszkodzony rower Łukasza, z dworca w Katowicach, żegnani przez bliskich i przyjaciół wyruszali Sonia Krystoń i Łukasz Proksa.

– Spontaniczne pożegnanie przerodziło się w sesję zdjęciową między autobusami. A także głośny doping! takiej ekipy można nam pozazdrościć! Dzięki, że jesteście z nami. Monika i Łukasz – jedziemy do Was! – zapowiadali. I również oni ich po drodze do Tadżykistanu spotkały niespodzianki organizacyjno-logistyczne. Ostatecznie jednak udało im się dotrzeć do Duszanbe. Na lotniku z transparentem powitali ich Monika i Łukasz.Czekali o połowę chudsi i razy ciemniejsi niż wówczas, gdy ich żegnaliśmy – skwitowała Sonia Krystoń.

W dalszą drogę nasz dream team uda się już razem… gdy tylko do Duszanbe dojadą ich rowery, które utknęły najprawdopodobniej w Berlinie.

Patron medialny Big Heart Bike:

Po co ten trud?

– Pedałujemy, codziennie walczymy z wiatrem, żeby zbierać pieniądze na wyprawę osób niepełnosprawnych ruchowo do Indii w 2020 roku – przypomina Łukasz Krusz.

Zachęcamy do śledzenia tej niezwykłej podróży wraz z portalem medycznym leczeniewdomu.pl i wspólne trzymanie kciuków za jej uczestników. Przypominamy, że jej cel jest niezwykły. Wyprawa Pamir 2019 służy promocji, a także zbieraniu środków na zorganizowanie w przyszłym roku pionierskiej wyprawy dla osób z niepełnosprawnościami – Bollywheels.

Kto pojedzie? Zacna ekipa fighterów – osoby z niepełnosprawnościami. Ludzie, którzy codziennie podejmują wyzwania i nie boją się niewygód. Podróż do Indii to nie lada przedsięwzięcie – organizacyjnie przede wszystkim, dlatego jeśli chcielibyście nam pomóc zrealizować ten szalony pomysł, to prosimy Was o wrzucenie paru złotych tutaj:

Nr konta: 92 1140 2004 0000 3602 7867 2526

Nr konta IBAN (dla przelewów zza granicy): PL92 1140 2004 0000 3602 7867 2526

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś do końca nasz artykuł. Jeżeli Cię zainteresował, to bądź na bieżąco i dołącz do grona obserwujących nasze profile społecznościowe. Obserwuj Facebook, Obserwuj Instagram.