Niektórym asertywność kojarzy się przede wszystkim ze „sztuką mówienia NIE”, czyli umiejętnością odmawiania, podczas gdy innym z zachowywaniem niebiańskiego spokoju i opanowania w każdej sytuacji. Jeszcze innym – z głośnym i wyrazistym wyrażaniem siebie oraz tzw. zdrowym egoizmem. Jak jest naprawdę?

– To mit, że osoba asertywna w każdej sytuacji zachowuje spokój i opanowanie. Asertywność jest bowiem umiejętnością. To, czy ktoś w danej sytuacji ją zastosuje lub nie, zależy od bardzo wielu czynników. Jest np. mniej prawdopodobne, że ktoś będzie asertywny w czasie, gdy jego ogólna kondycja zdrowotna będzie osłabiona z powodu infekcji, bólu albo przemęczenia – mówi dr Agnieszka Mościcka-Teske, psycholożka, psychoterapeutka i trenerka umiejętności psychologicznych z Uniwersytetu Humanistycznospołecznego SWPS.

Specjalistka dodaje, że na stosowanie asertywności w danej sytuacji wpływają też okoliczności zewnętrzne. Np. liczba i intensywność oddziałujących na człowieka różnego rodzaju bodźców czy stresorów.

– Czyli w normalnych warunkach, gdy wszystko toczy się zgodnie z planem, generalnie łatwiej jest być asertywnym. A gdy wystąpią jakieś nowe, nieprzewidziane trudności lub też ich kumulacja, to wtedy zdecydowanie trudniej – wyjaśnia dr Agnieszka Mościcka-Teske.

Na tym jednak wcale nie koniec listy ograniczeń i innych uwarunkowań asertywności.

– Kolejny czynnik, który istotnie wpływa na stopień asertywności danej osoby to trwałe cechy jej charakteru (temperamentu, osobowości). Są zatem osoby, którym trudno jest nauczyć się asertywności lub też stosować ją w praktyce. Należą do nich m.in. osoby neurotyczne. Czyli z chronicznie podwyższonym poziomem lęku. A także osoby z tzw. wzorem zachowania A. Czyli osoby z tendencją do zachowań agresywnych, odczuwające silną presję osiągania sukcesów, wiecznie rywalizujące – mówi dr Agnieszka Mościcka-Teske.

Bycie asertywnym – co to właściwie oznacza?

– Asertywność to umiejętność adekwatnego reagowania w różnych sytuacjach społecznych. Polega na uwzględnieniu i poszanowaniu zarówno interesów własnych, jak i interesów innych osób. Jej istotą jest zatem poszanowanie praw i godności każdego człowieka. A praktycznym skutkiem dogadywanie się i osiąganie kompromisów – tłumaczy psycholożka. Asertywności uczymy się od dziecka. W dużej mierze nieświadomie. Poprzez obserwację i naśladowanie innych osób.

– Dzieci patrzą na dorosłych, widzą jak oni reagują w różnych sytuacjach i przejmują te sposoby reagowania, co fachowo nazywa się modelowaniem – mówi dr Agnieszka Mościcka-Teske.

Ponieważ jednak asertywność jest umiejętnością, to specjalistka przekonuje, że można się jej uczyć i rozwijać ją świadomie w późniejszym wieku.

– Najlepiej sprawdzają się w tym zakresie zajęcia praktyczne, a więc różnego rodzaju treningi, warsztaty i szkolenia, prowadzone przez profesjonalistów – dodaje psycholożka.

Brak asertywności – co może o nim świadczyć?

– W praktyce nie da się być asertywnym, jeśli najpierw nie rozpozna się i nie doceni swoich własnych potrzeb. A więc bez pewnej dozy tzw. zdrowego egoizmu. Jeśli bowiem ktoś nie dba o siebie i swoje potrzeby, lecz koncentruje się głównie na zaspokajaniu potrzeb innych osób, to prędzej czy później odbije się to na jego kondycji psychicznej i zaowocuje frustracją, która może skutecznie zatruwać życie i relacje z innymi – zaznacza dr Agnieszka Mościcka-Teske.

Specjalistka podpowiada, że chcąc wzmocnić swoją asertywność musimy zatem najpierw zadbać o swoje potrzeby. M.in. potrzebę odpoczynku i sprawiania sobie przyjemności, bez poczucia winy czy straty czasu.

– Zainwestujmy w jakieś swoje hobby. Nie można żyć tylko pracą i obowiązkami domowymi. Jednym z typowych objawów braku asertywności jest niski poziom satysfakcji z życia i relacji z innymi. Jeśli ktoś stwierdzi u siebie taki stan, to warto, aby poszukał fachowej pomocy psychologicznej – radzi psycholożka.

Kolejną oznaką problemów z asertywnością może być poczucie, że inni często nadużywają naszej dobroci. Czyli innymi słowy poczucie, że jesteśmy często wykorzystywani przez innych.

Gdzie kończy się asertywność…

– Wbrew pozorom wcale nie jest osobą asertywną ktoś, kto ciągle mówi do innych intensywnym albo podniesionym głosem, którego zdecydowany ton sugeruje, że ten ktoś ma rację i nie ma co do tego, żadnych wątpliwości. Jeśli ktoś komunikuje się z innymi w taki sposób, narzucający i nieznoszący sprzeciwu, jednocześnie zawsze na pierwszym miejscu stawiając siebie i swoje interesy czy racje, to tak naprawdę nie jest to asertywność, lecz agresja – podkreśla dr Agnieszka Mościcka-Teske.

Specjalistka dodaje, że często dochodzi do tego jeszcze próba manipulowania innymi. To może wiązać się np. ze skłonnościami psychopatycznymi lub narcystycznymi takiej osoby.

– Oczywiście osoba asertywna też może czasem mówić podniesionym głosem lub stosować inne intensywne środki wyrazu, stosowne do danej sytuacji, ale jednocześnie musi też być otwarta na racje drugiej strony i powinna też umieć odpuścić – podsumowuje psycholożka.

Wiktor Szczepaniak, zdrowie.pap.pl